Zaskakująca postawa obrończyni Bartosza G. Chce jawności rozprawy

– Chcemy jawności rozprawy – mówi w rozmowie z o2.pl adwokat Agnieszka Prętczyńska, obrończyni Bartosza G., oskarżonego o zabójstwo Mai z Mławy. Pierwsza rozprawa w tej sprawie odbędzie się 3 listopada.

Adwokat Agnieszka Prętczyńska.Adwokat Agnieszka Prętczyńska.
Źródło zdjęć: © o2.pl
Mateusz Kaluga

Przed Sądem Okręgowym w Płocku kilka tygodni temu odbyło się niejawne posiedzenie wstępne w sprawie zabójstwa 16-letniej Mai z Mławy. Strony składały m.in. wnioski dowodowe. Pierwsza, właściwa rozprawa oskarżonego o zabójstwo Bartosza G. odbędzie się 3 listopada.

To właśnie tego dnia okaże się, czy proces będzie jawny. Pełnomocnik ojca Mai Wojciech Marek Kasprzyk przekazał, że chce jawności sprawy, z wyłączeniem nagrań przedstawiających moment zabójstwa.

Obrończyni Bartosza G., adwokat Agnieszka Prętczyńska trzykrotnie starała się o możliwość publicznego ujawniania materiałów z postępowania przygotowawczego. Zgody na to nie wyraziła sędzia Justyna Wawrzyńczak. Zapytaliśmy jednak, czy według obrony proces powinien być jawny.

Tak. Chcemy jawności rozprawy. Nie mamy nic do ukrycia. Prawda jest inna niż w przekazie medialnym – mówi o2.pl adwokat Agnieszka Prętczyńska.

Zabójstwo Mai z Mławy

Dramat rozegrał się wieczorem 23 kwietnia. 16-letnia Maja poinformowała rodziców, że wychodzi spotkać się ze swoim rówieśnikiem i wieloletnim znajomym, Bartoszem G. Nastolatkowie spotkali się w zakładzie produkcyjnym należącym do rodziny chłopaka. Od tamtej pory kontakt z Mają się urwał, a jej telefon zamilkł.

Śledczy ustalili, że napastnik działał z bezwzględnością i szczególnym okrucieństwem. Maja była wielokrotnie i ze znaczną siłą bita po głowie niebezpiecznymi przedmiotami – m.in. kijem oraz metalową łopatą. Sprawca próbował także zacierać ślady i przypalić ciało ofiary.

Bezpośrednią przyczyną zgonu 16-latki były rozległe, wielomiejscowe obrażenia głowy i twarzoczaszki powstałe w wyniku ciosów zadanych narzędziem tępokrawędzistym. Kluczowym dowodem w sprawie stały się nagrania z kamer prywatnego i przemysłowego monitoringu.

Po dokonaniu zabójstwa sprawca przeciągnął ciało nastolatki i ukrył je w gęstych zaroślach niedaleko zakładu oraz torów kolejowych. Odnaleziono je po tygodniu. W tym samym momencie za Bartoszem G. wystawiono europejski nakaz aresztowania (ENA). Nastolatek został namierzony i zatrzymany przez grecką policję. Matka 18-latka, Katarzyna G. przekonywała, że jej syn powinien być sądzony w Grecji, ponieważ w Polsce grozi mu lincz (według greckiego kodeksu karnego Bartosz G. mógłby dostać znacznie niższy wyrok).

Biegli psychiatrzy po przeprowadzeniu 4-tygodniowej obserwacji orzekli, że w chwili popełniania zbrodni był w pełni poczytalny i może odpowiadać przed sądem. Bartoszowi G. grozi 30 lat pozbawienia wolności.

Zlecenie zabójstwa trzech osób

Tuż obok sprawy o zabójstwo Mai, toczy się śledztwo w sprawie zlecenia zabójstwa ojca Mai i jego pełnomocników. Katarzyna G., matka Bartosza, miała zlecić to zadanie obywatelowi Pakistanu, który przebywał w zamknięciu z Polakiem. Mężczyzna przyjechał nawet do Polski. To ustalenia Polsat News. Śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Płocku.

Ta sama jednostka zajmuje się sprawą kierowania gróźb karalnych. Katarzyna G. w rozmowie telefonicznej ze znajomą miała twierdzić, iż Jarosław Kowalski oraz jego pełnomocnik "zapłacą życiem" jeśli jej syn zostanie skrzywdzony. Prokuratura w Mławie nie dopatrując się znamion przestępstwa umorzyła postępowania. Prokuratura Regionalna w Łodzi nakazała jednak ponowne wszczęcie postępowania.

Wybrane dla Ciebie