Nie zeszła z trasy mimo biegunki. Joanna Wietrzyk o traumie i hejcie

Australijska zawodniczka Joanna Wietrzyk kontynuowała udział w zawodach Hyrox w Pekinie, mimo że w trakcie rywalizacji dostała biegunki i doszło do zabrudzenia jej ciała. Zdjęcia z wydarzenia obiegły internet, wywołując falę komentarzy. Teraz sportsmenka udzieliła wywiadu BBC, w którym przyznała się do błędu, opowiedziała o traumie i konsekwencjach całej sytuacji.

Joanna Wietrzyk wróciła do incydentu z biegunką w PekinieJoanna Wietrzyk wróciła do incydentu z biegunką w Pekinie
Źródło zdjęć: © Getty Images, kadr z wywiadu dla BBC
Kacper Kulpicki

Hyrox to dyscyplina łącząca bieganie z ćwiczeniami siłowo-wytrzymałościowymi. Zawodnicy pokonują osiem odcinków po kilometrze, a pomiędzy nimi wykonują kolejne zadania, m.in. pchają obciążone sanki, wiosłują na ergometrze i robią wykroki z workiem z piaskiem. Zawody odbywają się głównie w halach, a uczestnicy korzystają ze wspólnego sprzętu.

Dyscyplina powstała w 2017 r. w Hamburgu i szybko zdobyła międzynarodową popularność. We wrześniu podczas zawodów w Pekinie wystartowała w niej Joanna Wietrzyk, australijska zawodniczka i rekordzistka świata. W połowie rywalizacji dostała biegunki. Mimo zabrudzenia ciała nie przerwała startu.

Zdjęcia z zawodów szybko rozprzestrzeniły się w mediach społecznościowych. W rozmowie z BBC sportsmenka przyznała, że jej ambicja i koncentracja na zwycięstwie przysłoniły jej ocenę sytuacji.

To była moja decyzja, żeby kontynuować rywalizację, dlatego biorę za nią pełną odpowiedzialność. Tak naprawdę nie myślałam o osobach wokół mnie. Z perspektywy czasu wiem, że podjęłam złą decyzję i szczerze przepraszam wszystkich, których to dotknęło – oznajmiła.

Współzałożyciel Hyrox Moritz Fürste przeprosił za brak natychmiastowej reakcji organizatorów. Po incydencie wprowadzono nowe przepisy. Dyrektorzy zawodów mogą teraz wykluczyć uczestnika, jeżeli jego wymioty, mocz lub kał stwarzają ryzyko skażenia albo zagrażają zdrowiu i bezpieczeństwu innych osób.

Joanna Wietrzyk początkowo opublikowała w internecie wpis, w którym znalazły się hasła: "Dawaj z siebie wszystko albo wracaj do domu" oraz "Zwycięstwo to zwycięstwo". Później usunęła publikację, przeprosiła i zdecydowała się zrzec wygranej oraz wycofać wynik z klasyfikacji. Wyjaśniła, że przed zawodami przeszła infekcję bakteryjną związaną z zatruciem pokarmowym, ale w dniu startu czuła się dobrze.

Wszystko wydarzyło się bardzo nagle. W tamtym momencie, jako bardzo ambitna osoba i zawodniczka na najwyższym poziomie, skupiałam się wyłącznie na rywalizacji. Oczywiście naraziłam innych ludzi na niebezpieczeństwo – przyznała.

Konsekwencje incydentu nie ograniczyły się do utraty zwycięstwa. W internecie pojawiły się obraźliwe komentarze i groźby. Otrzymywali je również członkowie jej rodziny. Organizatorzy Hyrox zapowiedzieli, że osoby kierujące groźby pod adresem sportsmenki zostaną wykluczone z przyszłych wydarzeń.

24-latka wyznała, że skala reakcji była dla niej ogromnym obciążeniem psychicznym, które doprowadziło do traumy. Przez pewien czas próbowała odizolować się od mediów społecznościowych i rozważała nawet zakończenie kariery.

Tak, podjęłam złą decyzję, ale nie uważam, że powinnam spotkać się z taką falą krytyki i taką presją w internecie. Ostatecznie jestem tylko człowiekiem – stwierdziła w BBC.

Joanna Wietrzyk wraca do rywalizacji. Wystąpi w Hamburgu

Joanna Wietrzyk nie zamierza rezygnować z rywalizacji. W piątek (30 października) ma wystartować w zawodach w Hamburgu. Przyznała, że powrót wywołuje u niej zdenerwowanie, ale nie chce, by wydarzenia z Pekinu na zawsze ją definiowały. Zadeklarowała również, że wywiad nie jest po to, by poprawić jej wizerunek.

W życiu jest znacznie więcej niż tylko rywalizacja i wygrywanie. Wciąż mam wiele do osiągnięcia w tym sporcie. Odporność psychiczna jest teraz dla mnie kluczowa. Chciałabym, żeby moje doświadczenia pomogły inspirować innych – podsumowała.
Wybrane dla Ciebie