Dostawał zastrzyki w prącie. Tak traktowali Janczewskiego w areszcie

Robert Janczewski był oskarżony o zabójstwo i oskórowanie studentki w Krakowie. Mimo skazania przez sąd na dożywocie wyszedł na wolność, a teraz walczy o odszkodowanie za niesłuszne aresztowanie. – To człowiek głęboko skrzywdzony przez to, co go spotkało – mówi "Faktowi" mecenas Łukasz Chojniak. I dodaje, że w areszcie wykonywano mu bolesne zastrzyki w prącie.

Robert Janczewski walczy o odszkodowanie.Robert Janczewski walczy o odszkodowanie.
Źródło zdjęć: © PAP
Mateusz Kaluga

W styczniu 1999 r. w Wiśle w Krakowie trafiono na fragmenty rozczłonkowanego ciała 23-letniej studentki Katarzyny Z. Sprawca miał celowo oskórować dziewczynę, a następnie uszyć z tej skóry kostium.

W 2020 r. Robert Janczewski (w czasie śledztwa określany przez media pseudonimem "Skóra") został skazany przez krakowski sąd na dożywocie w sprawie zabójstwa Katarzyny Z. Cztery lata później mężczyznę prawomocnie uniewinniono i zwolniono po siedmiu latach, które spędził w areszcie.

Robert Janczewski konsekwentnie do dzisiaj utrzymuje, że jest niewinny. Aktualnie żąda niemal 23 mln zł odszkodowania od Skarbu Państwa za niesłuszne aresztowanie. "Fakt" rozmawiał z jego obrońcą, mecenasem Łukaszem Chojniakiem. Opowiedział m.in. o warunkach w areszcie.

Badania seksuologiczne w areszcie. Obrońca ujawnia

– Były sytuacje, które dziś trudno zrozumieć. Przez długi czas Robert nie mógł nawet zadbać o podstawową higienę i wygląd, ponieważ prokuratura chciała zachować materiał do badań DNA. Nosił długą brodę i długie włosy – mówi obrońca dziennikowi.

Jeżeli kogoś to nie przekonuje, to dodam, że prowadzono badania seksuologiczne na nim. Miał bolesne zabiegi, które polegały na podawaniu zastrzyków w prącie – dodaje.

Adwokat ponadto twierdzi, że obecna sytuacja materialna Janczewskiego jest ciężka. Stracił zdrowie fizyczne i psychiczne. Przeszedł operację ortopedyczną, ale nie ma pieniędzy na rehabilitację. Nie ma środków na poprawę warunków mieszkaniowych. Jednocześnie Chojniak przekonuje, że Prokuratura Krajowa analizuje możliwość wniesienia skargi nadzwyczajnej.

– Przez 25 lat na Roberta wręcz polowano, żeby mu udowodnić winę. Z dużym zdziwieniem przyjmujemy więc teraz stanowisko prokuratury. Pojawiały się próby wykorzystywania anonimowych świadków czy budowania nowych teorii podważających rozstrzygnięcia sądów – mówi "Faktowi" mecenas.

Obecnie Robert Janczewski unika rozgłosu, nie wychodzi z domu, nie chce rzucać się w oczy. Wciąż ma obawiać się reakcji społecznych.

To człowiek głęboko skrzywdzony przez to, co go spotkało. W rzeczywistości nie istnieje kwota, która mogłaby w pełni zrekompensować takie doświadczenia. Trzeba pamiętać, że mówimy o człowieku, któremu odebrano wiele lat życia – kończy mec. Chojniak w rozmowie z dziennikiem.
Wybrane dla Ciebie