Jak podaje "Gazeta Pomorska", w Bydgoszczy klienci sklepów takich jak Lidl i Biedronka mierzą się z wyzwaniami związanymi ze zwrotem kaucji za butelki. Pomimo zapewnień sieci, że odzyskanie środków jest prostym procesem, praktyka pokazuje co innego.
Jedna z mieszkanek miasta, pani Maria, opisała swoje kłopoty ze zwrotem butelek w Lidlu. Oddała łącznie 120 sztuk, co przekładało się na 60 zł zwrotu. Niestety, większość bonów straciła ważność przed ich realizacją, a kobieta odzyskała jedynie 6 zł.
Gdzie najlepiej oddać butelki? Porównujemy butelkomaty
- Wzięłam wydruki i poszłam do Lidla. Byłam pewna, że odliczą mi te 60 zł od ceny zakupów. Niestety, kasjerka powiedziała, że bon jest ważny przez miesiąc, a tylko mój ostatni zmieścił się w tym terminie. Odzyskałam więc tylko 6 zł, a resztę, 54 zł, straciłam. Może dla innych nie są duże pieniądze, ale dla mnie, emerytki, to sporo. Czuję się oszukana i okradziona, bo przecież płaciłam kaucje za butelki i choć wszyscy wkoło trąbią, że można ją odzyskać, mnie się nie udało. Skandal! - mówi Bydgoszczanka w rozmowie z "Gazetą Pomorską".
Rzeczniczka Lidl Polska, Aleksandra Robaszkiewicz, podkreśla, że zwrot kaucji odbywa się zgodnie z prawem, zarówno w formie gotówki, jak i bonu. Ważność bonów wynosi 30 dni, co okazało się problematyczne dla niektórych klientów.
Interwencje w Biedronce i stanowisko władz
Podobne problemy zgłaszane były w sieci Biedronka. W jednej z sytuacji klientce nie udało się zrealizować vouchera, gdyż stracił on ważność. Po interwencji kobieta została ostatecznie przeproszona, a kwota 8,50 zł zwrócona.
Problemy te skłoniły państwo do zapowiedzi kontroli w dużych sklepach. Jak informuje Anita Sowińska z Ministerstwa Klimatu i Środowiska, inspektorzy będą weryfikować, czy procedury dotyczące kaucji są prawidłowo przestrzegane.
Rozrost obowiązków ustawowych ma zapewnić odpowiednią kontrolę przyjmowania opakowań w sklepach powyżej 200 metrów kwadratowych, co ma prowadzić do redukcji przypadków błędnego lub niemożliwego odzyskiwania kaucji.