We wrześniu 2024 r. wędkarze znaleźli w stawie między Witoszowem Dolnym a Modliszowem pakunek unoszący się na wodzie. W środku były zwłoki psa owinięte w koc i oklejone taśmą. W głowie zwierzęcia tkwiło ostrze noża, a na ciele widoczne były ślady kolejnych ran kłutych.
Na komendę zgłosił się właściciel psa, Piotr S. Oświadczył, że to on zabił zwierzę i przedstawił swoją wersję wydarzeń - przypomina "Gazeta Wyborcza". Relacjonował, że 17 września 2024 r., gdy jego córka zasnęła, amstaff o imieniu Roki położył się obok niej na łóżku. Później dziewczynka miała zawołać ojca do pokoju, prosząc, by mogła spać z rodzicami. Według mężczyzny w chwili, gdy dziecko schodziło z łóżka, pies zachowywał się agresywnie i szczekał.
Oskarżony twierdził, że próbował osłonić się konikiem bujanym, a następnie wycofał się do kuchni, gdzie sięgnął po nóż. Miał zadać Rokiemu ciosy w tułów i głowę. W trakcie szarpaniny żona Piotra S. miała próbować odciągnąć zwierzę i zostać pogryziona. Śledczy zabezpieczyli konika bujanego; prokuratura potwierdziła, że widać na nim ślady walki.
Piotr S. mówił też, że wrzucenie ciała psa do stawu było jego decyzją podjętą pod wpływem emocji. Następnego dnia wrócił na miejsce ze względu na wyrzuty sumienia, ale wrzuconego worka już nie było.
21 września 2024 r. Piotr S. usłyszał zarzut zabicia psa ze szczególnym okrucieństwem poprzez zadanie mu ciosów ostrym narzędziem w potylicę, skroń oraz okolice tułowia. Mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu czynu. W trakcie składania wyjaśnień wskazywał również, że wcześniej został pogryziony przez tego psa - opisuje "Wyborcza".
Śledztwo zakończyło się dopiero w 2026 r., ponieważ prokuratura czekała na opinie biegłych. 23 czerwca 2026 r. akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Świdnicy, a zarzut został podtrzymany w całości.
Z naszych ustaleń na etapie postępowania przygotowawczego wynika, że bezpośrednio przed zabiciem zwierzęcia nie doszło do żadnego ataku - cytuje "Wyborcza" Grzegorza Pańkowa, zastępcę prokuratora rejonowego.
Dodał, że prokuratura nie wyklucza, iż w przeszłości zwierzę mogło przejawiać agresywne zachowania, ale ustalenia dotyczą konkretnie przebiegu zdarzenia z 17 września 2024 r. Proces ma rozpocząć się na początku sierpnia. Sprawę prowadzi Prokuratura Rejonowa w Świdnicy.