Wpadł w śmiertelną pułapkę. Leśnicy nie mogli czekać

Na profilu Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu na Facebooku pojawiła się poruszająca historia z happy endem. Leśnicy z Nadleśnictwa Toruń uratowali młodego łosia, który zaklinował się porożem w korzeniach brzozy. Aby wycieńczone zwierzę stanęło na nogi i wróciło do lasu, potrzebna była pomoc weterynarza i specjalistyczny sprzęt. To nasza #DziennaDawkaDobregoNewsa.

Leśniczy pomagają uwięzionemu łosiowiLeśniczy pomagają uwięzionemu łosiowi
Źródło zdjęć: © Facebook, Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Toruniu
Małgorzata Badur

Wszystko zaczęło się 27 października, kiedy leśniczy Leśnictwa Janowo, Jarosław Junkiewicz, odebrał telefon od przypadkowego przechodnia. W lesie leżał młody byk, uwięziony w plątaninie korzeni. Zwierzę desperacko walczyło o wolność, tracąc resztki energii. Junkiewicz zebrał przyjaciół i natychmiast ruszył na miejsce. Ostrożnie, by nie spłoszyć i nie zranić łosia, odciął siekierą blokujący konar. Choć pułapka puściła, skrajnie osłabiony zwierzak nie miał siły wstać.

Gdy zapadł zmrok, sytuację sprawdził Robert Człapa, podleśniczy Leśnictwa Strzyżawa i miejscowy łowczy. Następnego ranka łoś wciąż leżał bez ruchu w tym samym miejscu. Leśnik ostrożnie napoił go wodą z konewki, ale było jasne, że bez specjalistycznego wsparcia leśny olbrzym nie da rady podnieść się o własnych siłach.

Jak wyglądała akcja ratowania łosia?

Do akcji wkroczyło Centrum Zarządzania Kryzysowego Gminy Dąbrowa Chełmińska, które ściągnęło na miejsce lekarza weterynarii. Specjalista podał zwierzęciu niezbędne leki, jednak kluczowe okazało się postawienie go do pionu. Wykorzystano do tego ładowarkę oraz pasy transportowe, dzięki którym bezpiecznie uniesiono osłabionego łosia. Po chwili leśny wędrowiec odzyskał równowagę i wolnym krokiem zniknął wśród drzew.

Gospodarze lasu nie kryli radości z udanej akcji i podziękowali wszystkim, którzy przyczynili się do ocalenia zwierzęcia. "Leśnicy nie tylko gospodarują lasami. Są również tam, gdzie przyroda potrzebuje pomocy. Czasem oznacza to szybką interwencję, czasem wielogodzinne zaangażowanie, a zawsze – odpowiedzialność i szacunek dla dzikiego życia" – przypomniano we wpisie toruńskiej dyrekcji, kwitując finał krótko: "A nasz bohater? Odszedł bez słowa. I bardzo dobrze! W końcu najlepszym podziękowaniem od dzikiego zwierzęcia jest jego powrót na wolność. 💚".

Wybrane dla Ciebie