Jak informuje w poście zamieszczonym na Facebooku Straż Miejska w Gdańsku, w roli "przeszkód treningowych" posłużyły im elementy miejskiej infrastruktury – m.in. pokrywa studzienki technicznej oraz kosz na śmieci. Całość była starannie rejestrowana na potrzeby publikacji w mediach społecznościowych.
Po krótkiej rozmowie wyjaśniliśmy, że miejska infrastruktura nie została zaprojektowana z myślą o skateboardowych trikach, a takie pomysły mogą być niebezpieczne dla przechodniów. Młodzi mężczyźni przyjęli uwagi ze zrozumieniem, przeprosili, zakończyli nagrania i przywrócili wszystko do poprzedniego stanu - relacjonowali strażnicy miejscy.
Skandaliczne sceny w Wejherowie. I to w oku kamery. Brak słów
Na zakończenie strażnicy przypomnieli, że pogoń za internetową popularnością nie powinna odbywać się kosztem bezpieczeństwa, a miejska infrastruktura nie służy do wykonywania skateboardowych trików.
Dobry content jest ważny, ale kosz na śmieci najlepiej sprawdza się w swojej podstawowej roli, a nie jako wyposażenie skateparku - zakończyli wpis.
Taka jazda może mieć konsekwencje
Choć przepisy nie zabraniają jazdy na deskorolce po ulicach czy chodnikach, korzystanie z miejskiej infrastruktury w sposób niezgodny z jej przeznaczeniem może prowadzić do konsekwencji. W przypadku uszkodzenia koszy na śmieci, studzienek czy innych elementów wyposażenia miasta sprawca może odpowiadać za zniszczenie mienia. Z kolei wykonywanie akrobacji w miejscu, gdzie znajdują się piesi, może zostać uznane za stwarzanie zagrożenia dla bezpieczeństwa lub zakłócanie porządku publicznego.
Straż miejska może w takich sytuacjach zastosować pouczenie, nałożyć mandat lub skierować wniosek o ukaranie do sądu. O tym, jakie środki zostaną zastosowane, decydują okoliczności konkretnej interwencji, m.in. to, czy doszło do uszkodzenia mienia lub stworzenia realnego zagrożenia dla innych osób.