Wybory na Węgrzech nie będą uczciwe? Ostrzega przed "przekrętami"
Adam Balcer w rozmowie z "Faktem" ocenia, że zbliżające się wybory na Węgrzech nie będą uczciwe. Zwraca uwagę na ryzyko nadużyć przy głosowaniu listownym i dominację władzy w mediach.
Najważniejsze informacje
- Adam Balcer ostrzega, że wybory na Węgrzech "na pewno nie będą uczciwe".
- Ekspert wskazuje ryzyko "przekrętów" przy głosowaniu listownym Węgrów za granicą.
- Jego zdaniem system Orbana to "wyborczy autorytaryzm" wsparty przewagą w mediach i finansami państwa.
Wybory na Węgrzech zaplanowano na 12 kwietnia. Z najnowszych sondaży wynika, że głównym faworytem jest opozycyjna partia TISZA. Według badania pracowni Median ugrupowanie to wyprzedza Fidesz rządzącego od lat Victora Orbana aż o 23 punkty procentowe. TISZA może liczyć na 58 proc. poparcia wśród zdecydowanych wyborców, podczas gdy partia urzędującego premiera zdobywa 35 proc. wskazań.
Jak podaje "Fakt", Jarosław Kaczyński w rozmowie z węgierskim "Mandiner" wiąże ewentualną wygraną Fideszu z "wielką zmianą" w Europie. Adam Balcer z kolei studzi te oczekiwania, wskazując różnicę skali wpływu między Węgrami a największymi państwami UE.
Balcer opisuje szerszy kontekst: w Europie rośnie siła ugrupowań skrajnie prawicowych, choć stopień tego zjawiska różni się między państwami. Kluczowe znaczenie mają największe kraje, jak Francja, gdzie - jak podkreśla - na prowadzeniu jest Zgromadzenie Narodowe Marine Le Pen.
Nawrocki z wizytą u Orbana. Sejm bez litości dla prezydenta
Nawet spoglądając na Parlament Europejski, mamy tam trzy grupy polityczne, a są tam przedstawiciele jeszcze bardziej skrajnych ruchów jak np. Grzegorz Braun, którzy pozostają niezrzeszeni. Do tego dochodzi to, że w niektórych krajach skrajna prawica wywołuje taką polaryzację oraz kontrę, że pojawia się skrajna lewica, która też ma skłonności autorytarne - podkreśla dla "Faktu" Adam Balcer, dyrektor programowy Kolegium Europy Wschodniej.
Wybory na Węgrzech nie będą uczciwe? Balcer mówi wprost
Balcer formułuje jednoznaczną ocenę: "węgierskie wybory na pewno nie będą uczciwe, pytanie, czy będą wolne". Zwraca uwagę na "bezprecedensowy" wzrost korupcji oraz traktowanie budżetu państwa jak kasy partii rządzącej.
Za szczególnie wrażliwy punkt uznaje głosowanie listowne prowadzone przez Węgrów w krajach sąsiednich.
Szczególnie niebezpieczna sytuacja jest wśród Węgrów w krajach sąsiednich, bo tam jest głosowanie listowne. I te listy trafiają do konsulatu, a opozycja nie ma nad nimi żadnej kontroli. Tutaj może dojść do jakichś "przekrętów". Z kolei dzięki materiałom śledczym dziennikarzy wiemy, że dochodzi teraz do kupowania głosów przez Fidesz, szczególnie od biedniejszych ludzi, od mniejszości romskiej - dodaje ekspert.
W ocenie Balcera wybór władz w Budapeszcie nie jest bezpośrednio fundamentalny dla całej UE, ale jego znaczenie rośnie pośrednio. Jeżeli w Unii pojawi się więcej państw funkcjonujących na wzór węgierski, wspólnota – oparta na rządach prawa i standardach demokratycznych – stanie przed poważnym wyzwaniem. To, jak Węgry przeprowadzą najbliższe głosowanie i jak zostanie ono odebrane, może stać się ważnym testem odporności unijnych wartości na presję polityczną.
Orban rządzi na Węgrzech od 1998 roku, choć jego kariera polityczna ma kilka istotnych etapów. Po raz pierwszy objął stanowisko premiera w 1998 roku, po wygranych wyborach parlamentarnych, prowadząc konserwatywną koalicję partii Fidesz. Jego pierwsza kadencja trwała do 2002 roku, kiedy to partia przegrała wybory z socjalistami. Po krótkiej przerwie Orban powrócił do władzy w 2010 roku i od tego czasu utrzymuje dominującą pozycję w polityce węgierskiej.