Wybory na Węgrzech. To chcą wyemitować. "Szczególnie pikantne"
Powrót kultowego programu satyrycznego "Heti Hetes" wywołał na Węgrzech gorącą debatę – nie tylko wśród widzów, ale także wśród samych twórców i komentatorów życia publicznego. Jak podaje 24.hu, szczególne emocje wzbudziła decyzja stacji RTL, by nowy odcinek wyemitować 12 kwietnia, czyli w dniu wyborów parlamentarnych.
Jak poinformował portal 24.hu, emisja programu została zaplanowana na wieczór, już po zamknięciu lokali wyborczych. Ta decyzja spotkała się z krytyką ze strony publicysty Róberta Puzséra, który w mediach społecznościowych zarzucił stacji brak odwagi.
Będzie wielką przyjemnością oglądać tak napięte wydarzenie podczas liczenia głosów. Gratulacje z powodu głupiej decyzji narodu węgierskiego w sprzeciwie wobec systemu – napisał, wyraźnie ironizując.
Reakcje uczestników programu
Dyskusja szybko przeniosła się do środowiska twórców "Heti Hetes". Jak podaje 24.hu, Majka, jedna z postaci programu, stanął w obronie stacji, argumentując, że RTL nie chce wpływać na wyborców poprzez format, w którym dominują osobiste opinie.
Z kolei András Hajós poparł stanowisko Puzséra, dołączając do krytyków decyzji o emisji po zakończeniu głosowania. Spór pokazał, jak duże znaczenie przypisuje się programowi – nawet jeśli formalnie ma on charakter rozrywkowy.
Odpowiedź dyrektora programowego RTL
Do debaty odniósł się także dyrektor programowy RTL, Péter Kolosi. W obszernym wpisie na Facebooku, cytowanym przez 24.hu, odniósł się zarówno do zarzutów Puzséra, jak i do samej decyzji programowej.
Kolosi podkreślił, że decyzje dotyczące ramówki – w tym godziny emisji – nie należą do CEO Gabrielli Vidus, choć została ona wymieniona przez Puzséra. "Te decyzje podejmujemy ja i moi współpracownicy" – zaznaczył.
"Szczególnie pikantna" krytyka
Jak podaje 24.hu, Kolosi zwrócił uwagę na pewną niekonsekwencję w postawie krytyka. Podkreślił, że Puzsér jeszcze dzień wcześniej występował w programie śniadaniowym RTL, gdzie bez większych zastrzeżeń promował swoje wydarzenie.
A szczególnie pikantne jest to, że ten sam Róbert Puzsér nazywa RTL tchórzem, który dzień przed swoim wpisem krytyka wciąż siedział w "Śniadaniu" i opowiadał o swoim wielkim koncercie łamacza reżimu z Gabriellą Jakupcsek i Zoltánem Szujó - bez widocznej troski – napisał.
Dlaczego emisja właśnie tego dnia?
Dyrektor programowy wyjaśnił również kulisy decyzji. Jak poinformował portal 24.hu, chodziło przede wszystkim o wypełnienie trudnego pasma wieczornego w dniu wyborów, kiedy brak jest jeszcze pełnych wyników.
Z jednej strony nie chcemy ingerować w kampanię, a z drugiej strony istnienie programu jest niezależne od tego, kto wygra wybory – zaznaczył Kolosi.
Dodał także, że stacja nie chce utrwalać przekonania, iż "Heti Hetes" ma realny wpływ na politykę, choć – jak przyznał – część opinii publicznej nadal tak uważa.
Program rozrywkowy, nie narzędzie polityczne
Kolosi stanowczo podkreślił, że "Heti Hetes" nie jest narzędziem kampanii ani propagandy, lecz programem rozrywkowym. Widzom zainteresowanym bardziej poważnymi treściami polecił ofertę informacyjną i publicystyczną stacji.
Odpowiedział również na zarzut dotyczący rzekomego strachu o licencję nadawczą: jak zauważył – cytowany przez 24.hu – taka licencja już nie istnieje, więc obawy są bezpodstawne.
Duże emocje wokół powrotu
Mimo kontrowersji, dyrektor RTL nie ukrywa zadowolenia z zainteresowania programem. Jak podaje 24.hu, Kolosi przyznał, że cieszy go skala debaty wokół powrotu "Heti Hetes". Wyraził też nadzieję, że program ponownie stanie się przestrzenią wspólnego śmiechu z życia publicznego – niezależnie od tego, kto sprawuje władzę.