Wybory na Węgrzech. Oni mogą zdecydować o zwycięstwie Orbana
Mniejszość węgierska (w Rumunii - przyp.) jest zmotywowana, by Fidesz utrzymał władzę. Węgrzy na Zachodzie motywują się przeciwko Orbanowi - uważa w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" węgierski politolog Tibor Toró. 12 kwietnia odbędą się kluczowe wybory parlamentarne.
12 kwietnia odbędą się wybory parlamentarne na Węgrzech. O zwycięstwo walczą partia Fidesz Viktora Orbana oraz partia TISZA Petera Magyara. Nieprzerwanie od 2010 roku władzę sprawuje ten pierwszy.
Niemal wszystkie sondaże, wykonywane przez niezależne pracownie, pokazują zwycięstwo opozycyjnej partii. Na partię TISZA chce głosować nawet 55 proc. badanych.
O zwycięstwie na Węgrzech może jednak zdecydować mniejszość węgierska w Rumunii. Mimo poparcia prawicowego kandydata przez Orbana, wybory prezydenckie wygrał tam prozachodni polityk.
Mniejszość węgierska w sąsiednich krajach jest zmotywowana, by Fidesz utrzymał władzę. Natomiast duża część emigracji w Europie Zachodniej mobilizuje się przeciwko Orbánowi. Te głosy mogą być istotne, jeśli wynik wyborów będzie bardzo wyrównany - przekonuje w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Tibor Toró, politolog i profesor Węgierskiego Uniwersytetu Siedmiogrodzkiego Sapientia w rumuńskim mieście Kluż-Napoka.
Toró przekonuje, że większość organizacji oraz elit węgierskich w rumuńskiej Transylwanii jest bardzo silnie powiązana z Fideszem i mobilizuje wyborców na jego rzecz. Węgierski profesor dodaje, że TISZA "raczej nie zdobędzie wielu głosów mniejszości węgierskiej w sąsiednich państwach", ale Fidesz nie może liczyć już na poparcie na poziomie ponad 90 proc.
W rozmowie z "Wyborczą" politolog dodaje, że w 2022 roku do głosowania z zagranicy zarejestrowanych było ponad 456 tys. wyborców, z czego blisko 300 tys. w Rumunii. Przekłada się to na 3 mandaty w 199-osobowym parlamencie.
- Głosy z zagranicy mogą być istotne, jeśli wynik wyborów będzie bardzo wyrównany. Ewentualnie mogą uniemożliwić TISZ-y uzyskanie większości konstytucyjnej - dodaje politolog.