Wybory parlamentarne w Izraelu. Arabscy wyborcy mogą przesądzić o wyniku

Palestyńska mniejszość, stanowiąca jedną piątą mieszkańców Izraela, może przesądzić o tym, kto utworzy rząd po wtorkowych wyborach parlamentarnych. Sondaże wskazują na to, że ani blok premiera Benjamina Netanjahu, ani jego przeciwników nie zdobędzie samodzielnej większości. Kluczowe może okazać się poparcie partii arabskich.

Arabscy wyborcy mogą przesądzić o wyniku wyborów parlamentarnych w IzraeluArabscy wyborcy mogą przesądzić o wyniku wyborów parlamentarnych w Izraelu
Źródło zdjęć: © Getty Images
Aneta Polak

Dla wielu palestyńskich obywateli Izraela tegoroczne głosowanie ma wyjątkowe znaczenie. 55-letni Said Kabet, który przez całe życie nie uczestniczył w wyborach, tym razem zamierza oddać głos.

Nieoddanie głosu jedynie wzmocniłoby (Itamara) Ben Gwira i (Becalela) Smotricza – powiedział agencji AFP, wskazując na dwóch skrajnie nacjonalistycznych ministrów w rządzie Netanjahu.

DLA CIEBIE
HUAWEI Pura - poznaj nowy smartfon

Jak przypomina PAP, Bezalel Smotricz zapowiedział w sierpniu plan "judaizacji" Galilei i Negewu. To regiony zamieszkane przez liczną społeczność arabską. Plan zakłada osiedlenie w tych regionach miliona dodatkowych Żydów oraz ograniczenie rozbudowy arabskich miejscowości.

Wskaźnik zabójstw wśród arabskich obywateli

Izraelscy Arabowie mają takie same prawa obywatelskie jak żydowscy mieszkańcy kraju, jednak od lat mierzą się z dyskryminacją i nierównościami społecznymi. Jednym z najpoważniejszych problemów pozostaje przestępczość. Według izraelskiej organizacji praw człowieka Inicjatywa Abrahama wskaźnik zabójstw wśród arabskich obywateli jest ponad 22 razy wyższy niż w społeczności żydowskiej.

Organizacje społeczne oskarżają policję o brak skutecznych działań. Służby odpowiadają, że utrudnieniem jest niewystarczająca współpraca z lokalnymi społecznościami.

Po ataku Hamasu z 7 października 2023 r. zwiększyły się także ograniczenia dotyczące swobody wypowiedzi. Jak podaje izraelska organizacja prawnicza Adalah, policja rozbijała demonstracje antywojenne, ograniczała prezentowanie palestyńskich flag i zatrzymała setki osób za wpisy w serwisach społecznościowych.

W wyborach startują dwie listy reprezentujące arabskich wyborców: konserwatywna obyczajowo Raam, która dopuszcza współpracę z partiami żydowskimi, oraz Zjednoczona Lista, skupiająca trzy ugrupowania o bardziej lewicowym i propalestyńskim profilu. Według sondaży mogą zdobyć odpowiednio pięć i osiem mandatów w 120-osobowym Knesecie.

Arabskie partie a większość w Knesecie

Badania opinii publicznej dają zarówno opozycji kierowanej przez emerytowanego generała Gadiego Ajzenkota, jak i prawicowo-religijnej koalicji związanej z Netanjahu około 50 miejsc w Knesecie. Do utworzenia większościowego rządu potrzeba co najmniej 61 mandatów. Jak podkreśla PAP, poparcie arabskich posłów mogłoby umożliwić opozycji przejęcie władzy.

Duże znaczenie może mieć Raam. Jej lider Mansur Abbas w 2021 r. przełamał wieloletnie polityczne tabu i wprowadził arabską partię do izraelskiej koalicji rządowej. W obecnych wyborach drugie miejsce na liście ugrupowania zajmuje Żyd Joaw Segalowicz, wcześniej szef wydziału policji określanego jako "izraelskie FBI".

Strategia Abbasa spotyka się z krytyką części arabskiej społeczności. Jej przedstawiciele zarzucają mu, że względy polityczne stawia ponad sprawą palestyńską. Zjednoczona Lista prezentuje bardziej zdecydowane stanowisko i nie zabiega o wejście do rządu. Jej liderzy deklarują jednak możliwość udzielania zewnętrznego poparcia gabinetowi, który odsunąłby Netanjahu od władzy.

Współpracy sprzeciwiają się żydowskie partie. Zarówno Netanjahu, jak i Ajzenkot wykluczają koalicję z ugrupowaniami arabskimi. Po wyborach deklaracje mogą jednak ustąpić kalkulacji politycznej, jeśli bez arabskich mandatów nie uda się zgromadzić większości.

"Prawica albo Palestyna"

Netanjahu uczynił możliwość współpracy opozycji z partiami arabskimi jednym z głównych tematów kampanii. Na plakacie wyborczym pokazano premiera naprzeciwko polityków opozycji, z Abbasem umieszczonym pośrodku. Towarzyszy temu hasło "Prawica albo Palestyna" (hebr. "Jamin o Falastin"), sugerujące, że zwycięstwo opozycji oznaczałoby uzależnienie rządu od arabskich polityków.

Palestyńczycy stanowią niemal 22 proc. mieszkańców Izraela. Większość tej społeczności to potomkowie Arabów, którzy po wojnie z 1948 r. pozostali na terenach nowo powstałego państwa żydowskiego i otrzymali izraelskie obywatelstwo. Palestyńczycy z okupowanego Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy nie mają izraelskiego obywatelstwa ani prawa głosu w wyborach do Knesetu.

Wybrane dla Ciebie