Wydarzenia z USA rozgrzały niemieckie media. "Jak z Dzikiego Zachodu"
Zabicie Renee Good przez funkcjonariusza ICE rozgrzało niemieckie media. Redakcje ostrzegają przed eskalacją i polityczną bezkarnością. Wielu komentatorów łączy strzały w Minneapolis z ostrą retoryką Donalda Trumpa.
Najważniejsze informacje
- Niemieckie tytuły łączą strzały w Minneapolis z ostrą retoryką Donalda Trumpa.
- "Die Zeit", "Tageszeitung", "Frankfurter Rundschau" i "FAZ" wskazują na różne akcenty, choć wspólny jest zarzut eskalacji.
- Według "FAZ" Trump osiągnął "apogeum" wpływów, choć na horyzoncie pojawiają się ograniczenia.
Komentarze w czołowych gazetach niemieckich skupiły się na śmiertelnym postrzeleniu Renee Good w Minneapolis oraz na roszczeniach USA wobec Grenlandii. Już na wstępie "Die Zeit" określa ten incydent jako "kolejny punkt zapalny w rozgrzanej do czerwoności atmosferze politycznej w USA”. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, redakcje łączą wydarzenia z szerszą oceną stylu rządzenia Donalda Trumpa i roli służby ICE.
"Die Zeit" twierdzi, że prezydent przekazał ICE "bezprecedensową władzę, która przewyższa kompetencje wszystkich innych urzędów wykonawczych". Według tygodnika zastrzelenie obywatelki USA i matki trojga dzieci nie było "tragicznym wypadkiem", lecz "przewidywalnym następstwem polityki dążącej do eskalacji". Ten wątek powtarza się w innych tytułach, które akcentują związek między retoryką a praktyką egzekwowania prawa.
Trump zaatakuje Grenlandię? "Sojusznicy straciliby zaufanie"
"Tageszeitung" odnosi się do nagrań świadków. "Każdy, kto ma dwoje oczu i mózg, może zobaczyć, że Good nie próbuje przejechać policjanta, lecz chce go ominąć. Argument, że strzelał w obronie własnej, jest (...) czystym kłamstwem" - czytamy. Dziennik dodaje, że nagranie jest "testem dla zwolenników Trumpa". Gazeta stawia pytanie, czy "są w stanie patrzeć na zabójstwo dokonane z zimną krwią i mimo to wierzyć, że Renee Good jest terrorystką?". To uderza w sedno wojny narracji wokół działań ICE.
Echo przemocy i "nagonka" na ofiarę
"Frankfurter Rundschau" wskazuje na rezonans między językiem polityki a działaniami w terenie. "Przemoc w przemówieniach Trumpa rezonuje w brutalnych akcjach funkcjonariuszy ICE" - czytamy. Gazeta ocenia, że "śmiertelne strzały zamaskowanych funkcjonariuszy w Minneapolis [...] można porównać do werbalnych ataków czołowego Republikanina, który strzela z biodra", podkreślając, że stosowane są "metody jak z Dzikiego Zachodu". Dziennik zarzuca też prezydentowi "nagonkę: na ofiarę i przedstawienie "fałszywego obrazu".
"Tageszeitung" dodaje, że część zwolenników ruchu MAGA toleruje przemoc, ale oczekuje, by była "kontrolowana" i wymierzona w "złych przestępców". Gazeta ocenia, że "demonstracja nagiej brutalności" może ułatwić zrozumienie niesprawiedliwości systemu, który "terroryzuje i zabija przyjaciół i sąsiadów”. Te sformułowania przebijają się w dyskusji o granicach siły państwa i społecznej akceptacji dla twardych metod.
„FAZ”: apogeum wpływów i jego ograniczenia
"Frankfurter Allgemeine Zeitung” proponuje szerszy kadr. Według dziennika Trump osiągnął "apogeum swojej prezydencji". "Panuje nad polityką wewnętrzną i zagraniczną jak niewielu jego poprzedników i może niemal bez przeszkód realizować swój program" - wskazano w komentarzu. Redakcja wylicza szybkie decyzje w polityce międzynarodowej jako dowód tempa działania, choć wskazuje, że sukcesy wynikają także ze słabości przeciwników.
Poprzednicy Trumpa potrzebowali tygodni na wykonanie tylu działań, ile obecny prezydent wykonuje w jeden dzień – uważa komentator dziennika.
"FAZ” podkreśla jednak, że to wszystko może się rozbić, ze względu na brak większościowego poparcia w społeczeństwie, gdzie "wymiar sprawiedliwości i media nadal wykonują swoje funkcje". Drugim powodem jest to, że Chiny pozostają "strukturalnie silnym rywalem”. Wniosek dziennika jest wyważony: ocena prezydentury nie jest zamknięta, a wydarzenia w USA stają się probierzem zarówno politycznej mocy, jak i granic tej strategii.
Źródło: PAP