Trzydniowe zawieszenie broni w Ukrainie. Tak wykorzystał je Putin

Rosyjskie dowództwo miało wykorzystać trzydniowe zawieszenie broni na froncie do przerzutu rezerw i testowania taktyki uderzeń dronami typu "Mołnia" - twierdzą analitycy w raporcie Instytutu Studiów nad Wojną.

Władimir Putin, przywódca Rosji.Władimir Putin, przywódca Rosji.
Źródło zdjęć: © Getty Images | Contributor#8523328
Mateusz Kaluga

W dniach 9-11 maja miało obowiązywać trzydniowe zawieszenie broni na Ukrainie. W negocjacjach duży udział miały Stany Zjednoczone. Ataki miały być wstrzymane ze względu na obchody Dnia Zwycięstwa w Rosji. Rosja miała nie respektować ustaleń i atakować ukraińskie miasta.

Analitycy Instytutu Studiów nad Wojną zauważyli, że w ciągu tych trzech dni zarejestrowano walki na wielu odcinkach. W efekcie rozejm miał w praktyce oznaczać raczej ograniczenie intensywności działań. Spadła jednak intensywność walk.

Za szczególnie niepokojące ISW uznaje doniesienia z okolic Łymania w Ukrainie. Rzecznik jednej z ukraińskich brygad relacjonował, że armia rosyjska miała wykorzystać czas rozejmu do przesunięcia rezerw bliżej linii kontaktu, zgromadzenia dodatkowego personelu pod przyszłe szturmy oraz kontynuowania uderzeń artyleryjskich, oraz ataków FPV na ukraińskie pozycje - podaje serwis "TSN".

W raporcie zaznaczono, że takie działania miały pozwolić Rosji wykorzystać przerwę nie jako krok w stronę deeskalacji, lecz jako okno na wzmocnienie sił przed kolejnymi operacjami.

Testowano również drony samolotowe "Mołnia" w trakcie obowiązywania rozejmu. - Liczba uderzeń tymi bezzałogowcami podczas zawieszenia broni była wyższa. Istnieje przypuszczenie, że przeciwnik wcześniej gromadził te drony po to, by użyć ich masowo, gdy strona ukraińska przestrzegała ograniczeń - twierdzą analitycy ISW.

ISW ocenia, że zawieszenie broni bez porozumienia na jasnych zasadach kontroli, monitoringu i konsekwencji za naruszenia, ma niewielkie szanse powodzenia.

Wybrane dla Ciebie