Telatyn. Wieś w woj. lubelskim, ok. 50 km od Zamościa. Po czwartkowych (17 września) alarmach przeciwlotniczych i alertach RCB uczniowie, nauczyciele i dyrekcja z tamtejszej Szkoły Podstawowej im. Stefana Wyszyńskiego stawiani są za wzór zachowania w sytuacji zagrożenia.
Z relacji dostępnych w sieci wynika, że gdy tylko społeczność szkoły usłyszała syreny, bez zbędnej zwłoki zaczęto wdrażać wyćwiczoną i dokładnie opracowaną wcześniej procedurę bezpieczeństwa. Nauczyciele i dzieci przeszli do piwnicy. Znaleźli miejsce, gdzie nie ma okien.
WIDEORosyjski atak 4 km od granicy. Nagle usłyszał syreny. Nagranie
Zachowanie uczniów i nauczycieli pochwalił m.in. Mateusz Rogala, były strażak i założyciel portalu Remiza.pl.
Docierają do nas sygnały, że w części szkół w regionie po uruchomieniu syren uczniów przeprowadzono do piwnic i korytarzy bez okien. Nie możemy tego w tej chwili niezależnie potwierdzić, ale jeśli tak było, to była to prawidłowa, ostrożnościowa reakcja w związku z ogłoszonym alarmem – napisał w serwisie X.
Dyrekcja Szkoły Podstawowej im. Stefana Wyszyńskiego w Telatynie potwierdza w rozmowie z o2.pl, że dzieci i nauczyciele dokładnie wiedzieli, co mają robić, a zejście do piwnicy bez okien nie było przypadkowe.
Zachowaliśmy się zgodnie z procedurami. Gdy usłyszeliśmy alarm, zeszliśmy do bezpiecznego miejsca. Procedury te obowiązują w naszej szkole. To nasze wewnętrzne wytyczne. Nie są narzucone – mówi o2.pl Małgorzata Śliczniuk – Loda, dyrektor placówki.
Jak najmłodsi uczniowie zareagowali na alarmy i ewakuację? Okazuje się, że dzieci nie panikowały. Cała akcja przebiegła spokojnie. Wynikało to z regularnych ćwiczeń, które przeprowadza szkoła.
Dzieci corocznie mają przeprowadzaną ewakuację. Wszystko przebiegło sprawnie. Każdy zachowywał spokój. Dzieci były wyciszone. Nikt nie musiał się bać – dodaje Małgorzata Śliczniuk – Loda w rozmowie z o2.pl.
Alert RCB dotyczący zagrożenia z powietrza oraz alarm uruchomiono w czwartek dla całego woj. lubelskiego i podkarpackiego. Związany był z atakiem Rosji na zachodnią Ukrainę. W wyniku uderzenia drona w stację benzynową doszło tam do ogromnej eksplozji. Zdarzenie miało miejsce ok. 4 km od polskiej granicy, w Dorohusku.
Poza wysłaniem alertów RCB i uruchomieniem alarmów, dowództwo wojskowe zdecydowało o poderwaniu myśliwców.