Robert Fico weźmie udział w piątkowym spotkaniu z premierem Wołodymyrem Zełenskim, w którym ma także uczestniczyć premier Donald Tusk. Dzień wcześniej premier Słowacji był w Preszowie, gdzie przemawiał do studentów. Fico zabrał tam głos w sprawie bieżących wydarzeń m.in. eskalacji wojny w Ukrainie i rosnących napięć na wschodniej flance NATO. Premier dał do zrozumienia, że zrobi wszystko, by nie wciągnąć Słowacji do wojny.
– Tak, jesteśmy częścią NATO, cenimy to, zależy nam na współpracy i wypełnianiu zobowiązań. Ale jako premier będę robił wszystko, aby Słowacja nigdy nie została wciągnięta w konflikt wojenny – powiedział Fico, cytowany przez słowacką agencję SITA.
– Wystarczy, żeby umyślnie lub nieumyślnie jakiś dron wleciał, trafił w państwie członkowskim NATO w budynek mieszkalny i zabił cywilów, i mamy problem – mówił premier do zgromadzonej młodzieży.
Premier Słowacji o art. 5 NATO
Fico przyznał, że obawia się eskalacji, o której mówi wielu liderów państw wschodniej flanki, ale także zachodni politycy. – Sytuacja nigdy nie była tak poważna i napięta, jeśli chodzi o możliwość ogólnoeuropejskiego konfliktu zbrojnego, jak ma to miejsce obecnie – przekazał premier Słowacji. Słowa szefa rządu sugerują, że w razie konfliktu Bratysława nie będzie angażowała się militarnie w pomoc zaatakowanym państwom.
– Czy potraficie sobie wyobrazić, że zostanie uruchomiony art. 5 traktatu NATO? (…) Powiedzą wam: przygotujcie 5 albo 10 tysięcy żołnierzy i wyślą ich gdzieś walczyć? A my nawet nie będziemy wiedzieć, z kim walczymy, dlaczego ani za co – mówił Fico.
Interia zwraca jednak uwagę, że "parlament w Bratysławie zgodził się na wysłanie około stu żołnierzy oraz sprzętu na misję NATO w celu wzmocnienia obrony przeciwlotniczej i zdolności rozpoznawczych wschodniej flanki Sojuszu". Chodzi przede wszystkim o Polskę i Rumunię.
Przypomnijmy, że artykuł 5 NATO, że zbrojna napaść na jedno z państw sojuszu jest traktowana jak atak na wszystkie pozostałe. Strony Traktatu Północnoatlantyckiego mają obowiązek udzielić zaatakowanemu sojusznikowi pomocy, ale każde państwo samo określa, jakie działania uważa za konieczne.