Zabójstwo Mai z Mławy. Tajemniczy wątek telefonu. Ktoś go podrzucił?

Mateusz Kaluga
Maja została brutalnie zamordowana.Maja została brutalnie zamordowana.
Źródło zdjęć: © Facebook

Maja Kowalska z Mławy zaginęła 23 kwietnia 2025 r. O zabójstwo oskarżony jest jej kolega, z którym tego dnia miała się spotkać, Bartosz G. W śledztwie prokuratura nie wyjaśniła wątku telefonu nastolatki, znalezionego po wyjeździe nastolatka do Grecji. Według rodziny Mai, telefon mógł zostać podrzucony. – Wszystko znajduje się w materiale dowodowym – mówi o2.pl prokurator Edyta Kochanowska. Więcej jednak nie chce mówić.

We wtorek, 3 listopada odbyła się rozprawa Bartosza G., oskarżonego o zabójstwo Mai z Mławy. Jego obrończyni Agnieszka Prętczyńska wnioskowała o odroczenie rozprawy ze względu na konieczność wyłączenia dwójki sędziów, którzy według niej nie byli bezstronni.

W swoim dwugodzinnym uzasadnieniu nie odnosiła się tylko do konieczności wyłączenia sędziów ze względu na ich stronniczość. Mówiła również o wielu innych wątkach, w tym o dobrych wynikach w nauce Bartosza G., fałszowaniu obrazu medialnego przez pełnomocnika ojca Mai.

Poruszyła wątek telefonu Mai. Jak mówiła na sali sądowej Prętczyńska, komórka zamordowanej nastolatki w miejscu znalezienia miała leżeć od 24 kwietnia 2025 r., czyli niemal od razu po zaginięciu 16-latki.

To bzdury. Codziennie przeczesywaliśmy teren, w którym znaleziono telefon Mai. Robiła to również policja. Znaleźliśmy go 30 kwietnia, a więc kilka dni po wyjeździe Bartosza G. do Grecji – mówi w rozmowie z o2.pl Jarosław Kowalski, ojciec zamordowanej Mai.

Jednocześnie wspomina spotkanie z oskarżonym i jego matką w domu G. Ówczesny 17-latek miał twierdzić, że nie widział Mai od 2,5 roku, mimo że ona powiedziała matce, iż idzie z nim na spotkanie. Po kilku minutach miał sugerować, by szukać Mai wzdłuż torów.

– Ten telefon sam nie przyfrunął. W nocy tuż przed odnalezieniem była ulewa w Mławie, nad telefonem przejeżdżały pociągi. Mało tego, rozstaliśmy się przy torach w dniu znalezienia i planowaliśmy wrócić w to samo miejsce za godzinę. Nagle telefon się znalazł. Był czyściutki, jakby ktoś go z kieszeni wyjął – dopowiada w rozmowie z o2.pl Kowalski.

Wojciech Marek Kasprzyk, pełnomocnik ojca zamordowanej Mai, mówi nam wprost: – Telefon został podrzucony. I zarzuca policji oraz prokuraturze w Mławie nieudolność w prowadzeniu poszukiwań.

Przy okazji rozprawy, która odbyła się 3 listopada, zapytaliśmy o niewyjaśniony wątek prokurator Edytę Kochanowską. – Wszystko znajduje się w materiale dowodowym, którego nie można ujawnić i na temat którego nie chce się dziś wypowiadać – stwierdziła prokurator Kochanowska.

Dodajmy, że 7 października na posiedzeniu wstępnym w sądzie w Płocku pojawiła się dwójka przyjaciół rodziny zamordowanej Mai. Przyniosła transparent z napisem: "Zbrodnia ma sprawcę. Zacieranie śladów też. Oni również muszą odpowiedzieć."

– Bartek nie mógł sam podrzucić telefonu, bo w tym czasie przebywał w Grecji. Chcemy, by każdy, kto miał udział w tej zbrodni, odpowiedział za to – mówili o2.pl Magdalena Ogrodowczyk i Mariusz Zalewski pomagający w poszukiwaniach ciała Mai.

Bartoszowi G. grozi 30 lat więzienia

Sprawa brutalnego zabójstwa 16-letniej Mai z Mławy wstrząsnęła całą Polską. Nastolatka zaginęła 23 kwietnia 2025 r., a jej ciało odnaleziono 1 maja w trudno dostępnym terenie. Sekcja zwłok wykazała, że dziewczyna zmarła wskutek rozległych obrażeń głowy, powstałych od wielokrotnych uderzeń.

O zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem oskarżono jej znajomego, Bartosza G., który po zbrodni wyjechał na szkolną wycieczkę do Grecji. Tam został zatrzymany, a następnie sprowadzony do Polski. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Proces w Sądzie Okręgowym w Płocku zaplanowano na 3 listopada 2026 r. Oskarżonemu grozi do 30 lat więzienia.

Wybrane dla Ciebie