Zadała współlokatorce 30 ciosów nożem. Obie płakały na sali sądowej

W Poznaniu rozpoczął się proces Sandry T., oskarżonej o usiłowanie zabójstwa swojej współlokatorki. Studentka, która przeżyła atak, została raniona około 30 razy i dwukrotnie doszło u niej do zatrzymania akcji serca. Podczas rozprawy zarówno pokrzywdzona, jak i oskarżona nie potrafiły powstrzymać łez.

W Poznaniu ruszył proces Sandry T.W Poznaniu ruszył proces Sandry T.
Źródło zdjęć: © Getty Images | NurPhoto
Karol Osiński

W piątek, 30 października, przed Sądem Okręgowym w Poznaniu rozpoczął się proces dotyczący dramatycznych wydarzeń z listopada ubiegłego roku. Na ławie oskarżonych zasiadła Sandra T., której prokuratura zarzuca próbę zabójstwa współlokatorki Magdy. Podczas pierwszej rozprawy odczytano szczegóły obrażeń pokrzywdzonej oraz wcześniejsze wyjaśnienia oskarżonej.

Atak na studentkę w Poznaniu. Lekarze dwukrotnie przywracali jej krążenie

Do zdarzenia doszło 20 listopada 2025 r. w mieszkaniu przy ul. Kolejowej w Poznaniu. Lokal zajmowały trzy kobiety, z których każda dysponowała osobnym pokojem z aneksem kuchennym.

Według relacji pokrzywdzonej przyczyną konfliktu były problemy z dostępem do internetu. Sandra T. miała zdenerwować się awarią, a następnie zaatakować Magdę nożem.

Ranna studentka próbowała wezwać pomoc, jednak nie zdołała tego zrobić przez telefon. Ostatecznie zabarykadowała się w swoim pokoju i zaczęła wołać o ratunek przez okno.

Po przyjeździe służb okazało się, że jej stan jest krytyczny. Miała liczne rany kłute pleców, tułowia i szyi, uszkodzone płuca oraz przecięte tętnice międzyżebrowe. Doszło do wstrząsu krwotocznego i dwukrotnego zatrzymania akcji serca. Konieczne było przeprowadzenie resuscytacji.

Obrażenia były na tyle poważne, że jeden z policjantów pomagał ratownikom medycznym podczas transportu studentki do szpitala. Sandrę T. funkcjonariusze odnaleźli w jej pokoju. Według ustaleń miała wcześniej podjąć próbę samobójczą.

Oskarżona nie przyznaje się do ataku nożem. Przedstawiła inną wersję wydarzeń

Podczas piątkowej rozprawy Sandra T. odmówiła składania szczegółowych wyjaśnień. Prokuratorka odczytała więc jej wcześniejsze zeznania ze śledztwa.

Oskarżona utrzymywała, że podczas kłótni to Magda jako pierwsza użyła wobec niej siły. Twierdziła, że doszło do szarpaniny, podczas której została popchnięta na lustro. Według jej wersji, kiedy współlokatorka miała zacząć ją dusić, chwyciła odłamek szkła i zaczęła zadawać nim ciosy w obronie własnej.

– Zaczęłam tracić tlen. Mocno mnie dusiła za szyję, złapałam kawałek szkła i zaczęłam na oślep jej wbijać w celu samoobrony – wynika z odczytanych wyjaśnień.

Sandra T. przekonywała również, że nie pamięta używania noża i nie potrafi wyjaśnić, skąd u pokrzywdzonej wzięły się rany zadane takim narzędziem.

Ja nie chciałam nikomu zrobić krzywdy. Nic nie zrobiłam. Ja nic do tej dziewczyny nie miałam. Nie wiem, jak ta sytuacja wyszła. To jakaś masakra. Naprawdę nie pamiętam tego noża – powiedziała przed sądem.

Płacz na sali sądowej. Pokrzywdzona nie chciała patrzeć na oskarżoną

Pierwszej rozprawie towarzyszyły ogromne emocje. Sandra T. płakała podczas przedstawiania swojej wersji wydarzeń. Jej obrońca wyjaśnił, że ze względu na stan emocjonalny nie była w stanie odpowiadać na pytania. – Nie wykluczam, że na późniejszym etapie postępowania je złoży – zaznaczył adwokat.

Ostatecznie oskarżona opuściła salę rozpraw i została przewieziona do aresztu.

Wcześniej z sali wyszła również pokrzywdzona Magda, która nie była w stanie przebywać w jednym pomieszczeniu ze swoją byłą współlokatorką. – Mam traumę i nie chcę jej więcej widzieć – powiedziała.

Studentka wróciła na salę po wyprowadzeniu Sandry T. Podczas składania zeznań była roztrzęsiona i płakała, wspominając wydarzenia, które niemal kosztowały ją życie.

Wybrane dla Ciebie