Zamach w Petersburgu. Podano, kto zginął. To nie był przypadek

Siergiej Sieczkow, rosyjski wojskowy, zginął w wyniku zamachu bombowego w Petersburgu. Media podają, że znajdował się na liście "celów" do likwidacji. Był oskarżany o zbrodnie wojenne w Ukrainie.

Siergiej Sieczkow nie żyjeSiergiej Sieczkow nie żyje
Źródło zdjęć: © X | Astra
Rafał Strzelec

Do wybuchu ładunku pod samochodem marki Geely doszło w czwartek (27 sierpnia) na osiedlu Sławianka w Petersburgu. Eksplozja nastąpiła wkrótce po włączeniu silnika. W pojeździe znajdowali się rosyjski wojskowy, podpułkownik Siergiej Sieczkow oraz jego żona, Anna. Rosjanin zginął na miejscu, a jego żona trafiła do szpitala.

Wojskowy miał 43 lata. Kluczowa dla zrozumienia tego, dlaczego stał się celem ataku, jest jego przeszłość. Sieczkow figurował jako major jednostki wojskowej nr 12633 już na początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Jednostka należała do 332. Samodzielnego Gwardyjskiego Pułku Śmigłowców.

Zamach w Petersburgu. Zginął zbrodniarz wojenny?

Jak podaje rosyjski portal Echo, ukraiński wywiad wojskowy oskarżał żołnierzy należących do wyżej wymienionych formacji o popełnianie zbrodni wojennych w postaci ataków rakietowych i bombowych na ludność cywilną na kierunku słobożańskim, w rejonie obwodu charkowskiego. Nie ma jednak dowodów na to, że to Sieczkow stał bezpośrednio za atakami na cywilów.

W sieci nie ma zbyt wielu informacji na temat kariery wojskowego. Widać jednak, że z czasem awansował na stopień podpułkownika. Stacja telewizyjna 78.ru donosi jednak, że Sieczkow znajdował się na liście Centrum Myrotworeć, na której wskazywane są osoby uważane za wrogie Ukrainie. Podpułkownik miał podobno świadomość, że jest na "liście do likwidacji". Informował o tym przełożonych, sprawdzał swoje auto. Śmierci w zamachu jednak nie uniknął. Osiedle Sławianka, na którym doszło do zamachu, znane jest z tego, że rosyjski MON kupował tam masowo mieszkania dla wojskowych.

Rosyjskie media podają, że bomba była podłożona pod podłogą samochodu miejscu, gdzie siedział kierowca. Pojazd znajdował się 100 metrów od mieszkania wojskowego. Według portalu Fontanki bombę miała podłożyć 24-letnia obywatelka Rosji, która nie mieszkała w Petersburgu. Po zamachu miała uciec do Turcji, a potem do Mołdawii. Służby rosyjskie nie były w stanie do niej dotrzeć. Nie jest też pewne, czy jest to prawdziwa informacja, czy też kolejny propagandowy przekaz.

Żona Sieczkowa została uratowana w szpitalu. Małżeństwo ma 13-letnią córkę.

Wybrane dla Ciebie