Zamówił frytki w schronisku. "Tu raczej ciężko będzie się najeść"

Sezon turystyczny w Karkonoszach trwa w najlepsze, a wraz z nim powraca stały temat rozpalający internet do czerwoności – ceny w górskich schroniskach. Twórca bloga "Kulinarne Podróże Bartoliniego" podzielił się w mediach społecznościowych zdjęciem skromnej przekąski oraz rachunku, jaki przyszło mu zapłacić w słynnym Domu Śląskim. Zaskoczeni ceną frytek?

.Zamówił frytki w schronisku. "Tu raczej ciężko będzie się najeść"
Źródło zdjęć: © Facebook
Edyta Tomaszewska

Wizyta w Karkonoszach dla wielu turystów wiąże się z obowiązkowym wejściem na Śnieżkę. Droga na najwyższy szczyt Sudetów potrafi zmęczyć, dlatego schronisko "Dom Śląski", zlokalizowane na Przełęczy pod Śnieżką (na wysokości 1400 m n.p.m.), to dla wielu naturalny przystanek na złapanie oddechu i zjedzenie czegoś ciepłego.

Jak się jednak okazuje, chwila regeneracji w tym kultowym miejscu może słono kosztować. Autor profilu "Kulinarne Podróże Bartoliniego" pokazał paragon za skromne zamówienie dla dwóch osób.

"Schronisko Dom Śląski pod Śnieżką, w końcu udało się znaleźć paragon grozy, o którym tak głośno w internecie. Tu raczej ciężko będzie się najeść, ale może w mieście będzie lepiej" – skomentował autor bloga.

DLA CIEBIE
HUAWEI Pura - poznaj nowy smartfon

Co dokładnie znalazło się na paragonie? Rachunek, który trafił do sieci, nie pozostawia złudzeń. Choć na stole wylądowały jedynie podstawowe produkty, ceny jednostkowe mogą zaskoczyć:

  • Frytki (2 porcje): 36,00 zł (aż 18,00 zł za jedną, dość skromną papierową tackę)
  • Ketchup (2 sztuki): 4,00 zł (2,00 zł za mały plastikowy pojemniczek)
  • Cola 0,5 l (2 butelki): 25,00 zł (12,50 zł za sztukę)
  • Kawa czarna (1 sztuka): 14,00 zł
  • Opakowanie zwrotne (kaucja): 1,00 zł

Za całe zamówienie mężczyzna zapłacił 80 zł.

Paragony z Domu Śląskiego od lat budzą ogromne emocje. Spór o to, czy takie ceny są uzasadnione, dzieli Polaków na dwa obozy. Z jednej strony obrońcy schronisk przypominają o realiach prowadzenia biznesu na wysokości 1400 m n.p.m.

Transport towarów w tak wysokie partie gór, brak bezpośredniego dojazdu dla standardowych ciężarówek dostawczych, wysokie koszty utrzymania personelu, wywozu śmieci oraz ogrzewania i prądu sprawiają, że narzut marży musi być wyższy niż w lokalach na dole, np. w centrum Karpacza.

Z drugiej strony krytycy wskazują, że wysoka cena powinna iść w parze z jakością. Serwowanie mrożonych frytek na papierowych tackach, osobne doliczanie 2 złotych za porcję ketchupu oraz sprzedawanie napojów gazowanych w plastikowych butelkach z ponad trzykrotnym przebiciem cenowym ze sklepu to dla wielu duża przesada.

Wybrane dla Ciebie