W tym miejscu zginęły dwie osoby. Pokazali, jak jeżdżą kierowcy

Na ul. Solnej w Krakowie zamontowano progi zwalniające po tragicznym wypadku, w którym zginęli młodzi rodzice, ich 8-miesięczny syn Oliwier został ciężko ranny. Z nagrania opublikowanego przez lovekrakow.pl wynika, że kierowcy nie przejmują się ogranicznikami. - Tak się kończą pozorowane działania władz Krakowa na ulicy Solnej - skomentował lokalny portal.

Wypadek w Krakowie. Kierowcy Wypadek w Krakowie. Kierowcy mijają progi zwalniające
Źródło zdjęć: © Facebook, PAP | Łukasz Gągulski
Aneta Polak

W dwa tygodnie po tragicznym wypadku, w którym zginęli rodzice dziecka, na ul. Solnej w Krakowie zamontowano progi zwalniające.

W rejonie tragicznego wypadku, do którego doszło pod koniec sierpnia wprowadzono progi zwalniające typu 'poduszkowego'. Ich zadaniem jest ograniczenie prędkości pojazdów i uspokojenie ruchu, przy zachowaniu obecnego układu drogowego – przekazano w oficjalnym komunikacie miasta.

Pojawiły się wówczas głosy, że "musiało dojść do tragedii", by urzędnicy w końcu zareagowali. Wskazywano też, że progi są źle zamontowane i przyniosą znikomy skutek.

Kierowcy jeżdżą środkiem

Tragiczny wypadek był impulsem do zmian, okazuje się jednak, że nowe rozwiązanie szybko zostało skonfrontowane z praktyką. Portal lovekrakow.pl opublikował nagranie, na którym zarejestrowano, jak zachowują się kierowcy. Niektórzy przejeżdżają przez to miejsce bez wyraźnej redukcji prędkości. Omijają progi zwalniające, przejeżdżając środkiem ulicy i przekraczając podwójną linię ciągłą.

Tak się kończą pozorowane działania władz Krakowa na ulicy Solnej - podsumował portal lovekrakow.pl.

"Fakt" zapytał o tę sytuację w KMP w Krakowie.

Według przepisów samo mijanie progów zwalniających nie jest wykroczeniem, natomiast podczas takiego mijania można popełnić inne wykroczenie — np. wjechać na chodnik, przekroczyć linię ciągłą itp. Wtedy na miejscu musiałby być patrol, który każdą taką sytuację musiałby ocenić pod tym kątem. Natomiast co do tego nagrania, to przekażemy je do funkcjonariuszy drogówki i poprosimy o odniesienie się — powiedział "Faktowi" Rafał Wawrzuta z biura prasowego KMP w Krakowie.

Przypomnijmy: według policji Hubert B., który wjechał w rodzinę na ul. Solnej, rozpędził się do 70 kilometrów na godzinę w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie do 30. Mężczyzna nie przyznał się do winy.

Wybrane dla Ciebie