Do historii Mai wrócił dziennikarz śledczy Polsat News Lech Dawidowicz. Reportaż "Zapłacą życiem. Zlecenie zabójstwa" został wyemitowany w niedzielę, 20 września, o godz. 21 w cyklu "Polsat News Ujawnia". Materiał przedstawia nowe informacje dotyczące sprawy 16-letniej Mai z Mławy oraz relacje osób, które miały mieć wiedzę na temat działań matki Bartosza G.
Twierdzili, ze nie wiedzą. Ojciec Mai o spotkaniu w zakładzie.
W reportażu Jarosław Kowalski, ojciec Mai, wrócił do wydarzeń z czasu poszukiwań córki. Razem z kilkoma osobami udał się najpierw do zakładu produkującego parkiety, należącego do Katarzyny G., a następnie do jej mieszkania. Chciał dowiedzieć się, czy rodzina Bartosza wie, co mogło stać się z 16-latką.
Jak relacjonował, zarówno Katarzyna G., jak i jej syn mieli wówczas zaprzeczać, że Maja i Bartosz utrzymywali kontakt. Ojciec dziewczyny zwrócił również uwagę na ich nerwowe zachowanie. Zakład był miejscem, w którym 23 kwietnia 2025 roku miało dojść do spotkania Mai i Bartosza.
Profiler kryminalny Łukasz Wroński zwrócił uwagę, że wybór tego miejsca mógł mieć znaczenie, jeśli spotkanie i późniejsze zabójstwo zostały wcześniej zaplanowane. Bartosz G. znał funkcjonowanie zakładu, wiedział, kto się w nim pojawia, oraz miał mieć wiedzę dotyczącą monitoringu. Według Wrońskiego sprawca mógł dzięki temu kontrolować miejsce i próbować zatrzeć ślady. Monitoring został jednak odzyskany przez policję.
Bartosz G. trafił do Grecji. Polsat News dotarł do świadka
Po zabójstwie Mai Bartosz G. wyjechał na wymianę uczniowską do Grecji. To tam został zatrzymany, gdy ciało dziewczyny było już odnalezione. Trafił do miejscowego ośrodka dla nieletnich, a polskie władze przez wiele miesięcy prowadziły starania o jego ekstradycję.
Właśnie okres pobytu Bartosza w Grecji stał się jednym z kluczowych elementów reportażu. Polsat News dotarł do Omara, obywatela Pakistanu, który przebywał w tym samym ośrodku dla nieletnich co Bartosz G. Mężczyzna później opuścił Grecję i przez krótki czas mieszkał z Katarzyną G.
Padły groźby wobec osób związanych ze sprawą Mai
Jeszcze przed ujawnieniem nowych informacji Polsat News pokazywał nagranie rozmowy telefonicznej między Katarzyną G. a kobietą, która w reportażu występuje jako Aneta. Kobieta miała wówczas pozostawać blisko matki Bartosza.
Na nagraniu Katarzyna G. mówiła o Jarosławie Kowalskim i Wojciechu Kasprzyku, pełnomocniku rodziny Mai. W rozmowie padły słowa: "Tak, życiem. Zapłaciliby życiem. Jeżeli zniszczą mojego syna, to zapłacą życiem". Z nagrania wynikało także, że kobieta deklarowała znalezienie pieniędzy na działania przeciwko osobom, które miały doprowadzić do odpowiedzialności jej syna.
W reportażu wyjaśniono, że było to nagranie telefonicznej rozmowy dwóch kobiet, a nie rozmowa Katarzyny G. z reporterem. Aneta twierdziła również, że Katarzyna G. wcześniej mówiła jej o chęci zaatakowania osób, które chciały sprowadzić Bartosza do Polski.
Mówił, że w Grecji grozi mu 7-8 lat. W Polsce nawet 30
Omar, obywatel Pakistanu i były współwięzień Bartosza G. Według jego relacji sytuacja miała pójść znacznie dalej. Mężczyzna twierdzi, że po opuszczeniu przez niego greckiego ośrodka Katarzyna G. skontaktowała się z nim, gdy grecki sąd zdecydował o przekazaniu Bartosza Polsce.
Omar przekazał, że matka Bartosza miała wtedy powiedzieć mu, aby zaaranżował zabójstwo trzech osób. Według jego relacji wysłała mu ich zdjęcia i lokalizacje, a następnie poleciła, by "z nimi skończył". Na liście mieli znajdować się Jarosław Kowalski, Wojciech Kasprzyk oraz jeszcze jedna osoba, której danych Polsat News nie ustalił.
Omar twierdzi także, że rozmawiał w tej sprawie z Bartoszem G. w rozmowie grupowej z udziałem jego matki. Według jego relacji zapytał Bartosza, czy wie, czego Katarzyna G. chce od niego. Mężczyzna miał odpowiedzieć, że zgadza się na wszystko, co powie jego matka.
Dlaczego Katarzynie G. zależało na Grecji?
Omar twierdził, że Bartosz mówił mu o różnicy między odpowiedzialnością karną w Grecji i w Polsce. Według jego relacji w Grecji miało mu grozić 7-8 lat więzienia, natomiast w Polsce nawet 30 lat.
Katarzyna G. już wcześniej publicznie mówiła, że chciałaby, aby jej syn pozostał w Grecji. W rozmowie z grecką telewizją podkreślała, że właśnie tam ona i Bartosz czują się bezpieczniej, a jej syn jest traktowany jak człowiek, a nie jak morderca. Twierdziła również, że polski wymiar sprawiedliwości nie jest wobec niego obiektywny.
Według relacji Omara właśnie dlatego działania Jarosława Kowalskiego i jego pełnomocników w Grecji miały być dla Katarzyny G. problemem.
Katarzyna G. odmówiła komentarza
Reporterzy Polsat News postanowili skonfrontować informacje przekazane przez Omara bezpośrednio z Katarzyną G. Kobieta usłyszała, jakie zarzuty wobec niej przedstawił były współwięzień jej syna. Odmówiła jednak komentarza.
Polsat News zaznaczył, że informacje przekazane przez Omara powinny zostać zweryfikowane przez organy ścigania. Dziennikarze skierowali do prokuratury pytania dotyczące bezpieczeństwa osób, które według tych relacji miały stać się celem planowanego zabójstwa.
Zabójstwo 16-letniej Mai z Mławy
Maja z Mławy zaginęła 23 kwietnia 2025 roku. Tego dnia wyszła z domu na spotkanie z 17-letnim wówczas Bartoszem G. Dziewczyna udała się do warsztatu należącego do jego rodziny. Nie wróciła już do domu.
Poszukiwania 16-latki rozpoczęły się następnego dnia. 1 maja 2025 roku policja odnalazła jej ciało. Śledczy ustalili, że do zabójstwa doszło 23 kwietnia, czyli w dniu jej zaginięcia.
W czasie, gdy odnaleziono ciało Mai, Bartosz G. przebywał już w Grecji na szkolnej wymianie. Został tam zatrzymany i objęty procedurą ekstradycyjną. Ostatecznie 23 grudnia 2025 roku został przewieziony do Polski. Dwa dni później w Prokuraturze Okręgowej w Płocku usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.