Chłopiec bawił się na terenie Theodor-Heuss-Gymnasium w Sulzbach. Prawdopodobnie zdjął pokrywę szybu odprowadzającego wodę i wpadł do środka. Szyb miał około trzech metrów głębokości i zaledwie 35 centymetrów średnicy. Dziecko utknęło w nim na tyle mocno, że nie można było po prostu wyciągnąć go przez otwór.
Początkowo koledzy chłopca próbowali sami mu pomóc. Nie udało im się jednak go wydostać, dlatego powiadomili dorosłych. Ci wezwali służby ratunkowe. Na miejsce przyjechali strażacy, ratownicy medyczni i lekarz pogotowia. Najpierw trzeba było zabezpieczyć dziecko, aby nie zsunęło się jeszcze głębiej.
Ratownicy rozpoczęli pracę przy użyciu łopat, dłut i młota pneumatycznego. W pewnym momencie do akcji włączono również koparkę. Maszyna pozwoliła usunąć ziemię wokół szybu i stworzyć dostęp do chłopca z boku. Akcja trwała około dwóch i pół godziny.
Akcja była bardzo wymagająca; na miejscu było 50 osób. Początkowo torowaliśmy sobie drogę za pomocą łopat, dłut i młota pneumatycznego. Częściowo korzystaliśmy przy tym ze sprzętu udostępnionego przez mieszkańców – relacjonował w "Bild" strażak Thomas Theobald.
Kontakt z chłopcem był utrudniony. Strażak podał powody
5-latka udało się wydostać. Był przytomny. Doznał jedynie kilku otarć i czuł się dobrze. Został przekazany ratownikom i przewieziony do szpitala na kontrolę, która nie wykazała poważnych obrażeń.
Z dzieckiem jest stosunkowo dobrze. [...] Komunikacja z chłopcem była trudna, ponieważ ma autyzm, a dodatkowo wystąpiła bariera językowa – przyznał dowodzący akcją.
Na razie nie wiadomo, w jakich okolicznościach pokrywa szybu została zdjęta i dlaczego dziecko miało do niego tak łatwy dostęp. Służby wyjaśniają okoliczności zdarzenia, w tym to, czy w chwili wypadku teren szkoły był odpowiednio zabezpieczony.