Raport przygotowała Misja Monitorowania Praw Człowieka ONZ w Ukrainie. Analiza obejmuje okres od 24 lutego 2022 r. do 31 lipca 2026 r i opiera się przede wszystkim na poufnych rozmowach z setkami ofiar i osób ocalałych, a także na dokumentach sądowych, materiałach urzędowych i innych źródłach.
Z 1004 udokumentowanych przypadków 892, czyli 89 proc., przypisano Rosjanom. Chodzi m.in. o członków rosyjskich sił zbrojnych, służby więziennej i Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Pozostałe 112 przypadków, czyli 11 proc., przypisano Ukraińcom.
Wśród udokumentowanych form przemocy znalazły się gwałty, gwałty zbiorowe, okaleczanie genitaliów, rażenie prądem, bicie w okolice genitaliów, przymusowa nagość i groźby przemocy seksualnej.
Ofiarami byli w dużej mierze mężczyźni, szczególnie w miejscach zatrzymań. Kobiety i dzieci również padły ofiarą przemocy, przede wszystkim na terenach okupowanych. Najmłodszą udokumentowaną przez ONZ ofiarą gwałtu była 4-letnia dziewczynka, a najstarszą 82-letnia kobieta. W obu przypadkach przemoc przypisano Rosjanom.
Jestem głęboko zaniepokojony powszechnością tych odrażających czynów udokumentowanych w naszym raporcie i obawiam się, że niemal na pewno nadal do nich dochodzi w obliczu nieustającej przemocy, której każdego dnia jesteśmy świadkami w Ukrainie" – czytamy w oświadczeniu Volkera Türka, Wysokiego Komisarza ONZ.
Raport ONZ. Aktów przemocy mogło być więcej
Przedstawiciel ONZ dodał, że zjawisko ma coraz szerszą skalę i "powinno natychmiast się zakończyć, niezależnie od tego, kto jest sprawcą". Komisarz zaapelował do Rosji i Ukrainy, aby pociągnęły do odpowiedzialności osoby, które były sprawcami przemocy seksualnej podczas trwającej wojny.
W raporcie liczba 1004 oznacza liczbę udokumentowanych przypadków, a każdy przypadek dotyczy jednej osoby. Nie jest to więc suma wszystkich aktów przemocy seksualnej. Jedna osoba mogła zostać zaatakowana wielokrotnie, w różny sposób i w kilku miejscach.