Samozbiory to trend, który Polacy pokochali. Zamiast kupować gotowe produkty w marketach czy kwiaciarniach, wolimy sami pojechać na plantację, poczuć bliskość natury i własnoręcznie zerwać owoce lub kwiaty.
W mediach społecznościowych plantacji "Lawendowe Wzgórze" (Kolonia Kiełczewice Dolne w woj. lubelskim) pojawiło się właśnie ogłoszenie, na które czekało wielu miłośników tych prowansalskich klimatów. Właściciele ogłosili oficjalny start lawendowych samozbiorów.
Zasady na plantacji są proste: przed wejściem na pole należy uiścić opłatę w wysokości zaledwie 20 złotych.
WIDEOPo tanie jabłka przyjeżdżają z całej Polski. "Sam zebrał 400 kg"
Co otrzymujemy w zamian za tę symboliczną kwotę? Dla wielu osób to absolutny hit. W cenie biletu każdy odwiedzający może zebrać aż 4 wiązki lawendy. W kwiaciarniach czy na miejskich straganach za jeden mniejszy bukiet lawendy nierzadko trzeba zapłacić kilkanaście złotych.
Tutaj za równowartość jednej rzemieślniczej kawy zyskujemy aż cztery pachnące bukiety, które mogą ozdobić nasz dom lub posłużyć jako naturalny odświeżacz do szaf.
Właściciele plantacji postawili na pełen komfort gości. Na miejscu obowiązuje kilka jasnych reguł:
- Czas to tylko sugestia: Ścinanie lawendy odbywa się w takim tempie, jakie najbardziej odpowiada odwiedzającym. Nikt nie stoi nad głową z zegarkiem.
- Sprzęt na miejscu: Plantacja bezpłatnie wypożycza nożyczki do ścinania (choć dla własnej wygody zaleca się zabranie swoich) oraz zapewnia gumki do spięcia zebranych bukietów.
- Wyznaczone strefy: Zbiory odbywają się w przygotowanej i bezpiecznej części fioletowego pola.
Choć samozbiory mają potrwać do odwołania, natura rządzi się własnymi prawami. Organizatorzy sugerują, że aby cieszyć się najpiękniejszymi i najbardziej aromatycznymi kwiatami, najlepiej zaplanować wizytę w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Plantacja zaprasza chętnych od poniedziałku do soboty.