Zaskakujące słowa Łukaszenki. "Chcę, żeby Polacy mnie usłyszeli"

Alaksandr Łukaszenka zapewnił, że Białoruś nie zamierza angażować się militarnie przeciwko sąsiadom. Jednocześnie podkreślił, że jego kraj pozostaje blisko związany z Rosją.

SAINT PETERSBURG, RUSSIA - JANUARY 29: (RUSSIA OUT) Belarussian President Alexander Lukashenko grimaces during the plenary session of the Supreme Council of Russia and Belarus, at the Konstantin Palace on January 29, 2024, in Saint Petersburg, Russia. Belarussian President Lukashenko is having a three-days visit to Saint Petersburg. (Photo by Contributor/Getty Images)Prezydent Białorusi potwierdził sojusz z Rosją
Źródło zdjęć: © GETTY | Contributor
Danuta Pałęga

Najważniejsze informacje

  • Łukaszenka nie planuje wysyłać białoruskich żołnierzy na front.
  • Prezydent Białorusi potwierdził sojusz z Rosją i gotowość do obrony.
  • Ukraina wskazuje na zagrożenia związane z aktywnością na białorusko-ukraińskiej granicy.

Białoruś powstrzymuje się od włączenia do wojny

Alaksandr Łukaszenka podczas wystąpienia w Grodnie odwołał się do napięć w regionie i jasno zadeklarował: Białoruś nie weźmie udziału w walkach na Ukrainie. Według informacji przekazanych przez PolsatNews, białoruski przywódca powiedział, że nie zamierza brać udziału w konflikcie na żądanie z zewnątrz.

Chcę, aby Polacy, Litwini i Ukraińcy mnie usłyszeli. Nie chcemy z nimi walczyć. Chociaż zawsze jesteśmy gotowi was bronić - powiedział.

Jasny przekaz o sojuszu z Rosją i stanowisku wobec wojny

Wypowiedzi Łukaszenki pojawiły się w odpowiedzi na temat możliwego zaangażowania Białorusi po stronie Rosji.

Prezydent stanowczo odciął się od scenariusza polegającego na wysyłaniu żołnierzy na front, pytając retorycznie: "Czy mamy iść walczyć na Ukrainie z cudzej woli? Czy chcemy tam skończyć jako mielone mięso? Nie, nie chcemy tego".

Pomimo tego zaznaczył, że Białoruś nie zamierza zrywać współpracy z Moskwą – kraj pozostaje jej sojusznikiem i prowadzi wspólne działania wojskowe.

Narastające napięcia na granicy z Ukrainą

Według relacji PolsatNews, Ukraina od tygodni zwraca uwagę na niepokojące ruchy na granicy z Białorusią. Prezydent Wołodymyr Zełenski alarmował, że jego kraj monitoruje sytuację i jest gotów reagować na wszelkie prowokacje. Służby ukraińskie informują, że Rosja może rozważać użycie jednostek białoruskich do operacji o charakterze hybrydowym.

Odpowiedź na potencjalne działania – broń jądrowa i ćwiczenia

W końcówce maja media ukraińskie donosiły, że siły ukraińskie wytypowały kilkaset potencjalnych celów na terytorium Białorusi w razie eskalacji.

W odpowiedzi Łukaszenka stwierdził: "My mamy jeden cel, bardzo poważny, o precyzyjnych współrzędnych i bardzo blisko Białorusi. Oni też to rozumieją. To jest najważniejsze".

Wypowiedź ta została przez niektórych ekspertów odczytana jako sugestia dotycząca broni jądrowej, która – jak wielokrotnie podkreślał Władimir Putin – pozostaje pod ścisłą kontrolą Rosji, choć stacjonuje na Białorusi.

Ćwiczenia nuklearne i zaangażowanie wojska

PolsatNews przypomina, że w maju białoruskie wojsko rozpoczęło ćwiczenia związane z potencjalnym użyciem broni jądrowej. Równocześnie w manewrach uczestniczyły rosyjskie siły rakietowe oraz inne formacje wojskowe, co jest kolejnym elementem napiętej sytuacji militarnej w regionie.

Wybrane dla Ciebie