Najważniejsze informacje
- 37-latek został zatrzymany 21 lipca 2026 r. w Gdyni i trafił do aresztu na trzy miesiące.
- Prokuratura Regionalna w Gdańsku wskazuje, że przełom przyniosła genealogia genetyczna i dopasowanie DNA do krewnego podejrzanego.
- Jak podaje "Fakt", Michał S. był żonaty, pracował w gdyńskiej firmie i wychowywał dwoje dzieci.
Sprawa dotyczy zbrodni z 23 sierpnia 2011 r. w Gdyni. Jak podaje "Fakt", przełom nastąpił po zastosowaniu genealogii genetycznej, która pozwoliła śledczym powiązać materiał zabezpieczony na ciele 13-letniej Izabeli Strzałkowskiej z krewnym podejrzanego odnalezionym w jednej z baz danych.
Chwalił się normalnym życiem. W 2011 r. miał dokonać zabójstwa 13-letniej Izy
Prokuratura Regionalna w Gdańsku podała, że funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku zatrzymali 37-latka 21 lipca 2026 r. w Gdyni. - Postanowieniem sądu został on tymczasowo aresztowany na trzy miesiące - przekazał "Faktowi" prok. Mariusz Marciniak, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.
Według prokuratury Michał S. w chwili zbrodni miał 22 lata i mieszkał niedaleko domu nastolatki i jej rodziny. - Do tej pory nie był karany ani notowany przez policję. Jest żonaty, pracuje, prowadzi ustabilizowany tryb życia, jest ojcem dwójki dzieci w wieku przedszkolnym - mówił Faktowi prok. Marciniak.
Z ustaleń "Faktu" wynika, że na profilach społecznościowych mężczyzna publikował zdjęcia z żoną, wpisy o codzienności i relacje z biegów w różnych częściach Polski. Ślub wziął w sierpniu 2018 r. Wcześniej odliczał czas do uroczystości, a później pokazywał także materiały z wieczoru kawalerskiego.
W sieci pojawiały się też wpisy dotyczące dzieci i życia rodzinnego. Na jednej z grup miał pytać o wybór zerówki. Trzy lata temu zamieścił również wpis o dzieciach z niepełnosprawnościami: "Niepełnosprawne dzieci często czują się odrzucone przez społeczeństwo z powodu swojej choroby. Odtrącone, słuchające docinek lub całkowicie ignorowane" - napisał.
Komentarze po ujawnieniu sprawy
Po publikacji danych o zatrzymaniu internauci zaczęli komentować wcześniejszą aktywność Michała S. w sieci. Wśród wpisów pojawiały się słowa niedowierzania, w tym komentarz: "Wygląda na normalnego, nigdy bym nie pomyślała, że to może być on". Część osób pisała też o współczuciu dla żony i dzieci podejrzanego.
"Fakt" ustalił również, że Michał S. od lat pracował w jednej z firm w Gdyni. Według gazety był ekspertem w pracowni analiz środowiska tamtejszego laboratorium. To właśnie ten obraz codziennego, uporządkowanego życia najmocniej kontrastuje z zarzutem, który śledczy przedstawili mu po 15 latach od zabójstwa Izy.