Jak podaje "Ukraińska Prawda", informację o jego śmierci potwierdził projekt "Księga Katów", powołując się na dane rosyjskiej służby podatkowej. Pojawienie się numeru identyfikacji podatkowej Szagiejewa na liście nieważnych numerów miało być pierwszym oficjalnym potwierdzeniem jego śmierci.
Wcześniej pojawiały się nieoficjalne doniesienia o możliwej próbie zamachu. Nie były jednak wówczas potwierdzone personalia ofiary. Rankiem 13 sierpnia w okupowanym Sewastopolu doszło do eksplozji, w której zginął żołnierz.
Według wcześniejszych informacji materiały wybuchowe mogły zostać umieszczone w koszu na śmieci. Rosyjskie i ukraińskie kanały w Telegramie zaczęły następnie informować, że ofiarą eksplozji mógł być właśnie Robert Szagiejew.
Jak podaje "Telegraph", za operacją stoi 32-letnia prostytutka Margarita Reut, mieszkająca w Soczi. Miała ona zostać aresztowana pod zarzutem terroryzmu. Miała też oświadczyć, że nie żałuje swoich czynów. Wcześniej została zatrzymana za krzyki "Zasłużyliście sobie, Rosjanie!" w pociągu po ataku ukraińskiego drona na stację w obwodzie rostowskim.
Po okupacji Krymu przeszedł do rosyjskiej armii
Szagiejew urodził się 21 lutego 1977 r. na Krymie. Od 1999 r. służył w Siłach Zbrojnych Ukrainy. W październiku 2013 r. został mianowany dowódcą okrętu podwodnego "Zaporoże".
Do przełomowych wydarzeń doszło wiosną 2014 r., gdy Rosja zajęła Krym. Według ukraińskich informacji, wojskowy nie wykonał rozkazu dotyczącego przeniesienia jednostki na terytorium Ukrainy. Nie wyprowadził "Zaporoża" do Odessy i zdecydował się pozostać na Krymie.
W maju 2014 r. został odwołany ze stanowiska dowódcy okrętu. Później podpisał kontrakt z rosyjskimi siłami zbrojnymi i objął stanowisko zastępcy dowódcy 4. Samodzielnej Brygady Okrętów Podwodnych Floty Czarnomorskiej.
Ukraina oskarżała go o zdradę
Jak informuje "Ukraińska Prawda", wobec Szagiejewa w Ukrainie formułowano podejrzenia dotyczące dezercji oraz zdrady stanu. Chodziło o jego decyzję o pozostaniu na okupowanym Krymie i późniejszą służbę w rosyjskiej armii.