Najważniejsze informacje
- Na nagraniu z Washington National Cathedral widać intensywną rozmowę Wołodymyra Zełenskiego z Benjaminem Netanjahu.
- Ekspertka odczytująca ruch warg Nicola Hickling twierdzi, że usłyszała m.in. słowa o "warunkach" i propozycję, by "zgodzić się na różnicę zdań".
- Uroczystość dotyczyła pożegnania senatora Lindsey'ego Grahama, który zmarł z powodu rozwarstwienia aorty.
Nagrania z pogrzebu pokazują, że rozmowa Wołodymyra Zełenskiego i Benjamina Netanjahu nie była jedynie kurtuazyjną wymianą uprzejmości. Na filmie widać, że prezydent Ukrainy i premier Izraela rozmawiają w wyraźnie napiętej atmosferze, gestykulują i wymieniają krótkie, stanowcze uwagi.
Choć na nagraniu najlepiej słychać słowa Zełenskiego, to właśnie ten fragment uroczystości wzbudził największe zainteresowanie mediów.
Nicola Hickling, ekspertka od czytania z ruchu warg, oceniła, że Wołodymyr Zełenski i Benjamin Netanjahu nie byli zgodni w poruszanej sprawie. Jak stwierdziła, z analizy nagrania wynika, że politycy "nie widzieli spraw identycznie", co miało świadczyć o różnicy zdań podczas ich krótkiej rozmowy.
WIDEOSyreny alarmowe w Lublinie. Nagranie ze szpitala
Jak relacjonuje, Zełenski miał powiedzieć: - Mamy warunki, nie spełnili ich. Musimy skłonić ich do zgody - a po odpowiedzi Netanjahu dodać: - To nieprawda.
Spotkanie Zełenskiego i Netanjahu
W trakcie rozmowy do obu liderów dołączyli minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha oraz amerykański sekretarz ds. bezpieczeństwa wewnętrznego Markwayne Mullin. Według relacji z odczytu warg Zełenski miał też podkreślić: - My też chcemy w ten sposób. Zgódźmy się, że się nie zgadzamy - po czym skinąć głową i zakończyć: - Dobrze.
Na zakończenie rozmowy Wołodymyr Zełenski i Benjamin Netanjahu uścisnęli sobie dłonie, uśmiechnęli się i wrócili do pozostałych uczestników ceremonii. Pogrzeb senatora Lindsey'ego Grahama miał charakter państwowy. Republikański polityk był uznawany za jednego z najważniejszych sojuszników zarówno Ukrainy, jak i Izraela.
Sama uroczystość przyniosła też kilka momentów, które szybko obiegły media społecznościowe. Jednym z nich była chwila, gdy Donald Trump wyciągnął pudełko Tic Taców i poczęstował nimi JD Vance'a. Kamery uchwyciły również moment, w którym prezydent USA siedzący w pierwszych rzędach katedry sprawiał wrażenie, jakby miał trudności z utrzymaniem otwartych oczu.
W swoim pożegnaniu Trump nawiązał również do dawnego sporu z Grahamem i przypomniał sytuację, w której upublicznił jego numer telefonu.
Więc naturalnie zrobiłem coś, czego nie powinienem. Udostępniłem jego prywatny numer komórkowy milionom ludzi, którzy akurat oglądali tego dnia - mówił, po czym dodał, że pamięta numer i go przytoczył, opisując, że "telefon eksplodował", a później przez kolejne lata Graham regularnie do niego dzwonił.