Zmarł 4-latek, który wypadł z balkonu. Śledczy przesłuchali matkę
Po śmierci czteroletniego chłopca, który wypadł z balkonu przy ul. Chołoniewskiego w Bydgoszczy, nikomu nie postawiono zarzutów. Prokuratura prowadzi postępowanie, ale według dotychczasowych ustaleń nie ma przesłanek czynu kryminalnego. Udało się przesłuchać 25-letnią matkę dziecka, o czym pisze "Express Bydgoski".
Prokuratura przekazała lokalnemu serwisowi, że 26-letni partner matki został przesłuchany zaraz po tragicznym wypadku czterolatka. Sama matka nie mogła złożyć zeznań natychmiast z uwagi na zły stan, w jakim się znajdowała (kobieta jest w siódmym miesiącu ciąży). Teraz jednak się to udało.
Z matką dziecka przeprowadzono czynności; znamy jej relację. Nikomu nie postawiono zarzutów. Nie stwierdzono, by w tej sprawie doszło do czynu o charakterze kryminalnym - mówił "Expressowi Bydgoskiemu" prok. Dominik Mrozowski, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Południe.
Zmarł 4-latek, który wypadł z balkonu. Śledczy przesłuchali matkę
Śledczy ustalili, że teren, na którym rozegrał się upadek, nie posiadał monitoringu. Prokuratura sprawdziła też, czy nagrania mogły pochodzić od sąsiadów, ale nikt nie miał zapisu z prywatnych kamer zainstalowanych w obrębie mieszkań w bloku.
Jak przekazuje "Express Bydgoski", badania nie wykazały, by 25-letnia matka i jej 26-letni partner byli pod wpływem alkoholu. Z ustaleń prokuratury wynika, że tego samego dnia wcześniej rodzice mieli spędzać czas z dzieckiem na wspólnym spacerze, m.in. w pobliskim centrum handlowym.
Przypomnijmy. Kilkanaście minut po godz. 17 w poniedziałek (20 kwietnia br.) czterolatek spadł z balkonu na piątym piętrze budynku przy ul. Chołoniewskiego w Bydgoszczy. Dziecko runęło na taras znajdujący się na pierwszej kondygnacji bloku. Na miejsce natychmiast wezwano zespół ratownictwa medycznego, który przewiózł chłopca do szpitala.
Walka lekarzy o życie dziecka trwała kilka godzin, jednak nie udało się go uratować. Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Południe formalnie prowadzi postępowanie dotyczące okoliczności śmiertelnego w skutkach upadku, ale nikt nie usłyszał zarzutów.
Według wstępnych informacji, w chwili zdarzenia matka chłopca była przed klatką schodową, a jej partner opiekował się dzieckiem w mieszkaniu. Mężczyzna miał zejść tylko na chwilę na dół, by pomóc ciężarnej partnerce wnieść zakupy. Śledczy podają, że dziecko z reguły nie zostawało samo w domu.
W momencie zdarzenia mama chłopca wyszła na zakupy, natomiast tata zszedł na dół klatki schodowej, żeby jej pomóc wnieść te zakupy do mieszkania. Najprawdopodobniej w tym momencie doszło do tragedii. Zaznaczam jednak, że są to ustalenia wstępne - mówiła o2.pl prok. Agnieszka Adamska-Okońska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy.