Bydgoszcz. 4-latek wypadł z 5. piętra i zmarł. Znamy okoliczności tragedii
Prokuratura w Bydgoszczy bada sprawę 4-latka, który wypadł z balkonu na 5. piętrze. Dziecko zmarło mimo natychmiastowej reanimacji. Wiadomo, co w trakcie zdarzenia robili rodzice. - Mama chłopca wyszła na zakupy, natomiast tata zszedł na dół klatki schodowej, żeby jej pomóc wnieść te zakupy - mówi o2.pl prok. Agnieszka Adamska-Okońska. Rodzice byli trzeźwi.
Do tragedii w Bydgoszczy doszło w poniedziałek (20 kwietnia) ok. godz. 17:30. Z bloku przy ul. Chołoniewskiego wypadł 4-letni chłopiec. Dziecko spadło z balkonu na 5. piętrze budynku.
Mimo natychmiastowej reanimacji i działań ratowników medycznych, życia dziecka nie udało się uratować. Okoliczności zdarzenia bada Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Południe. Śledczy ustalili, co w trakcie zdarzenia robili rodzice.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że dziecko nie przebywało co do zasady samo w domu. W momencie zdarzenia mama chłopca wyszła na zakupy, natomiast tata zszedł na dół klatki schodowej, żeby jej pomóc wnieść te zakupy do mieszkania. Najprawdopodobniej w tym momencie doszło do tragedii. Zaznaczam jednak, że są to ustalenia wstępne - mówi o2.pl prok. Agnieszka Adamska-Okońska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy.
Rodzice dziecka byli trzeźwi. Ze względu na swój stan psychiczny nie zostali jeszcze przesłuchani. Jak słyszymy w bydgoskiej prokuraturze, czynności z nimi zostaną podjęte w "stosownym czasie". Matka chłopca, która wyszła na zakupy, jest w 7. miesiącu ciąży.
Śledczy potwierdzają wcześniejsze informacje, że 4-letni chłopiec wyszedł na balkon i wypadł przez barierki. Z ustaleń o2.pl wynika, że dziecko samo otworzyło drzwi balkonowe i weszło na stojące na balkonie krzesło.
Przesłuchiwani są teraz świadkowie, między innymi sąsiedzi - dodaje prok. Adamska Okońska.
Prokuratura wszczęła śledztwo ws. śmierci chłopca. Śledczy prowadzą postępowanie ws. nieumyślnego spowodowania śmierci 4-latka. Nikomu nie postawiono zarzutów. Śledztwo prowadzone jest w sprawie. Badany będzie m.in. okoliczny monitoring.
Marcin Lewicki, dziennikarz o2.pl