Strzelanina na kolacji z Trumpem. Erika Kirk cała we łzach
Podczas kolacji Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu w hotelu Washington Hilton w USA, w której brał udział Donald Trump, padły strzały. Gości natychmiast ewakuowano. Sieć obiegło nagranie zapłakanej i przestraszonej Eriki Kirk, żony zamordowanego kilka miesięcy temu Charliego Kirka.
Najważniejsze informacje
- Strzały padły w sobotę, 25 kwietnia, ok. godz. 20.15 w lobby Washington Hilton, gdzie odbywała się kolacja Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu.
- Z miejsca wydarzenia ewakuowano m.in. Donalda Trumpa i Melanię Trump oraz Erikę Kirk, wdowę po Charliem Kirku.
- Podejrzany Cole Tomas Allen ma usłyszeć zarzuty dotyczące broni palnej i napaści; policja informuje, że miał przy sobie kilka rodzajów broni.
Wydarzenie w Waszyngtonie uznano za wyjątkowe, bo Donald Trump pojawił się na dorocznej kolacji po raz pierwszy od 2011 r. i miał zostać uhonorowany oraz zabrać głos. Wieczór przerwały jednak niespodziewane strzały w okolicach punktu kontroli bezpieczeństwa w hotelu Washington Hilton. Zapadła decyzja o natychmiastowej ewakuacji zebranych.
Strzelanina w Washington Hilton. Kirk we łzach
Na szczęście nikt nie ucierpiał w strzelaninie. Z sali wyprowadzono m.in. prezydenta USA, Donalda Trumpa, oraz pierwszą damę - Melanię, a wśród najwcześniej ewakuowanych osób miała znaleźć się także Erika Kirk, wdowa po Charliem Kirku, konserwatywnym aktywiście i komentatorze politycznym. Mężczyzna zginął od kuli zamachowca na Utah Valley University zaledwie siedem miesięcy temu.
W materiale "Daily Mail" opisano, że przestraszona strzałami kobieta bardzo płakała i w kółko powtarzała: "Ja tylko chcę wrócić do domu". Słychać to na nagraniu, które obiegło sieć.
Erika jest cała, ale bardzo zdenerwowana. Płakała - napisał sponsor Turning Point Action, Derek Myers.
Cole Tomas Allen wskazany jako podejrzany o atak
Podejrzanym jest 31-letni Cole Tomas Allen, nauczyciel z rejonu Los Angeles. Ma odpowiadać za zarzuty związane z bronią palną i napaścią. Policja informuje też, że mężczyzna posiadał przy sobie m.in. strzelbę, pistolet oraz kilka noży, a według wstępnych ustaleń "mógł być gościem" hotelu, w którym odbywało się wydarzenie.
W materiale "Daily Mail" przytoczono oświadczenie rzecznika Białego Domu: "US Secret Service, we współpracy z Metropolitan Police Department, bada incydent z użyciem broni palnej w pobliżu głównej strefy kontroli przy bramkach na kolacji".
Dodano także: "Jedna osoba jest w areszcie. Służby aktywnie sprawdzają sytuację".
Sam Trump po tym, jak znalazł się w bezpiecznym miejscu, opublikował wpis w Truth Social: "Co za wieczór w Waszyngtonie. Secret Service i organy ścigania wykonały fantastyczną robotę. Działali szybko i odważnie".
Ostatecznie wydarzenie odwołano, a prezydent USA wrócił do Białego Domu, gdzie wystąpił na konferencji prasowej.