Komornik wszedł do lokalu w asyście policjantów na początku tego roku. Lokator nie opłacał rachunków od kilku lat. W środku ujawniono ciało starszego mężczyzny w stanie zaawansowanego rozkładu, określanym jako mumifikacja. Z ustaleń wynikało, że do śmierci doszło mniej więcej cztery lata wcześniej, a śledczy wykluczyli udział osób trzecich.
Śledczy nie zdołali odnaleźć bliskich mężczyzny, od których można byłoby pobrać materiał do badań DNA. W tej sytuacji rozważano pochówek jako osoby o nieustalonej tożsamości. Od początku wiadomo było, do kogo należy lokal. W miejscu jego zgonu nie było jednak wystarczających materiałów identyfikacyjnych.
Zwrot w sprawie nastąpił dzięki pracownikom Uniwersytetu Przyrodniczego z Poznania. To oni powiadomili prokuraturę, że zmarłym może być ich znajomy. - Fajny gość. Do tego "klasyk", taki przedwojenny typ. Zawsze w marynarce. Żył skromnie, ale co oszczędził, to pakował w podróże. Koledzy emeryci go szukali. Przez ostatnie trzy świąteczne spotkania zawsze wracał temat. Wszyscy zastanawiali się, gdzie jest. Ale cenił sobie prywatność - mówił dziennikowi prof. Bogdan Chojnicki, klimatolog.
Prokuratura zdecydowała o wstrzymaniu pogrzebu i zleceniu dodatkowej opinii. Jak podaje "Gazeta Wyborcza", biegła porównała m.in. czaszkę zmarłego ze zdjęciami pana Józefa wykonanymi za jego życia. To badanie miało potwierdzić, że ciało znalezione w mieszkaniu należało do niego.
Biegła potwierdziła tożsamość tego starszego mężczyzny. Nie będzie pochowany jako NN, ale pod nazwiskiem. Będzie podane konkretne miejsce pochówku, więc jeśli w przyszłości odnalazłby się ktoś z rodziny lub znajomy i chciałby przyjść pomodlić się nad grobem, będzie to możliwe - mówi Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu "Wyborczej".
Po potwierdzeniu tożsamości mężczyzna nie zostanie pochowany jako osoba bezimienna. Postępowanie dotyczące jego śmierci zostało umorzone. Ponieważ nikt z rodziny nie zgłosił się w tej sprawie, organizacją pogrzebu ma zająć się Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie. Terminu pochówku nie podano.
Mężczyzna nie był pracownikiem naukowym uniwersytetu, ale technicznym. Wspomagał naukowców w obliczeniach, porządkowaniu danych, przygotowaniu tabel i pomiarach w terenie.