Znalezisko w polu. Należało do więźnia KL Stutthof. Wyrył słowa i datę

Poszukiwacze odnaleźli pod Sztutowem na Pomorzu metalową rurkę z inskrypcjami wykonanymi przez fińskiego więźnia obozu Stutthof. Dzięki fotografiom kryminalistycznym ustalono jego tożsamość i nawiązano kontakt z bliskimi Aarne Kovala w Kanadzie.

Pamiątka po więźniu Stutthof odnaleziona pod SztutowemPamiątka po więźniu Stutthof odnaleziona pod Sztutowem
Źródło zdjęć: © IN TERRA Pomorskie Towarzystwo Prospekcji Historycznej, Wikimedia Commons
Danuta Pałęga

Najważniejsze informacje

  • Artefakt znaleziono na polach położonych kilka kilometrów od dawnego KL Stutthof.
  • Na przedmiocie widnieją dane Aarne Kovala, miasto Oulu oraz data rozpoczęcia ewakuacji obozu.
  • Rurka trafiła do zbiorów Muzeum Stutthof w Sztutowie.

Poszukiwania prowadzili pod koniec sierpnia członkowie Pomorskiego Towarzystwa Prospekcji Historycznej In Terra, wspierani przez Stowarzyszenie Poszukiwawczo-Historyczne Gulden. Przedmiot leżał w tak zwanym obozowym śmietniku.

Początkowo przypominał wiele innych porzuconych metalowych elementów. Dopiero po dokładniejszym przyjrzeniu się badacze dostrzegli wycięte napisy. Znalezisko przekazano już do Muzeum Stutthof.

Co udało się odczytać z metalowej rurki

Obiekt ma ok. 20 cm wysokości i 3,5 cm średnicy. Wykonano go prawdopodobnie z posrebrzanego mosiądzu, a jego przeznaczenie wciąż nie jest pewne. Ze względu na kształt poszukiwacze roboczo nazwali go świecznikiem. Napisy powstały przy użyciu prostego, ostrego narzędzia, być może fragmentu widelca.

Na początku w ogóle nie zwróciliśmy na ten przedmiot uwagi, bo wyglądał jak dziesiątki innych porzuconych rzeczy. Nagle wyskoczyły nam napisy – powiedział PAP kom. Bartłomiej Góra z pomorskiej policji, prezes stowarzyszenia Gulden.

Do odczytania inskrypcji wykorzystano makrofotografie wykonane przez nadkom. Przemysława Andrearczyka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Zdjęcia ujawniły imię i nazwisko, nazwę fińskiego miasta Oulu oraz słowo Finland. Widoczna jest także data 25 stycznia 1945 r., czyli dzień rozpoczęcia ewakuacji obozu i marszu śmierci.

Pamiątkę po fińskim więźniu znaleźli w polu k. Sztutowa
Pamiątkę po fińskim więźniu znaleźli w polu k. Sztutowa © Facebook

Historia Aarne Kovala i kontakt z rodziną

Badacze ustalili, że Kovala trafił do Stutthof jako 16-letni marynarz. Jego statek handlowy przejęła Kriegsmarine. Mężczyzna przeżył pobyt w obozie, a później wyemigrował do Kanady. W internecie poszukiwacze odnaleźli jego córkę Liise Kovala, autorkę książki wspomnieniowej, oraz wdowę po zmarłym w 2018 r. więźniu.

Początkowo rodzina w Kanadzie podchodziła do sprawy z pewnym dystansem i asekuracją, ale po przesłaniu zdjęć artefaktu i weryfikacji naszego stowarzyszenia wywiązała się niezwykle poruszająca relacja – powiedział PAP Michał Rutkowski z In Terra. Z poszukiwaczami skontaktowała się również żona Kovala, która nadal pielęgnuje pamięć o mężu.

Data związana z ewakuacją została wyryta na rurce dwukrotnie, pod różnymi kątami. Według Rutkowskiego może to wskazywać, że więzień wiedział o nadchodzących wydarzeniach i chciał pozostawić po sobie trwały ślad. Przedmiot mógł zostać w baraku, a później trafić wraz z odpadami na obozowe wysypisko. Stamtąd przetrwał do czasu współczesnych poszukiwań.

Wybrane dla Ciebie