Zabójstwo w klasztorze. Ihor M. żałuje śmierci księdza. Zmiana zarzutów

Prokuratura w Przemyślu rozdzieliła zarzut zabójstwa księdza i usiłowania zabójstwa czterech osób na pięć odrębnych zbrodni. Ihor M. przyznał się do czynów, żałuje śmierci księdza. Ukrainiec odmówił wyjaśnień i pozostaje w areszcie szpitalnym.

Ihor M. z pięcioma zarzutamiIhor M. z pięcioma zarzutami
Źródło zdjęć: © Facebook
Danuta Pałęga

Najważniejsze informacje

  • Ihor M. usłyszał pięć osobnych zarzutów dotyczących ataku w Klasztorze Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu.
  • W wyniku ugodzenia nożem zmarł ks. Stanisław Zbojnowicz, a cztery inne osoby doznały ciężkich obrażeń.
  • Podejrzanemu grozi kara łączna dożywotniego pozbawienia wolności.

Prokuratura uznała, że wcześniejsze ujęcie wszystkich czynów w jednym zarzucie wymagało korekty. Jak przekazała PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Przemyślu prok. Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz, obecnie śledczy opisują osobno działania wobec każdego z pokrzywdzonych. Zmiana ma charakter techniczno-prawny.

Atak w klasztorze w Jarosławiu

Do zdarzenia doszło 24 września na terenie klasztoru. Według ustaleń śledczych 31-letni obywatel Ukrainy zaatakował nożem ks. Stanisława Zbojnowicza, powodując jego śmierć. Następnie próbował pozbawić życia Krzysztofa G., ks. Marka, ks. Adriana oraz Ewę S. Wszystkie te osoby odniosły ciężkie obrażenia zagrażające życiu.

Policjanci zatrzymali podejrzanego przed budynkiem kościoła. Biegli rozpoznali u niego ostre wielopostaciowe zaburzenia psychotyczne. Z tego powodu mężczyzna nadal przebywa w areszcie, który wykonuje się w warunkach szpitala psychiatrycznego o wzmocnionym zabezpieczeniu.

Co ustalili biegli psychiatrzy

Ihor M. został przesłuchany 7 października, po tym, jak prokurator po raz trzeci powołał biegłych psychiatrów. Wcześniejsze opinie, wydane we wrześniu i na początku października, wskazywały na ostre zaburzenia psychotyczne oraz brak logicznego kontaktu. Uniemożliwiało to jego udział w czynnościach procesowych.

Po ogłoszeniu zmienionych zarzutów podejrzany przyznał się do ich popełnienia. "Bardzo żałuje tego, co zrobił" – przekazała prok. Taciuch-Kurasiewicz, opisując jego stanowisko. Mężczyzna nie odpowiadał na pytania i odmówił składania wyjaśnień.

Śledztwo w sprawie stanu zdrowia

Dotychczasowa opinia biegłych dotyczyła wyłącznie możliwości udziału Ihora M. w postępowaniu. Nie rozstrzygała, czy był poczytalny w chwili ataku. Prokuratura zamierza zlecić ocenę tego aspektu na dalszym etapie śledztwa, wykorzystując między innymi dokumentację medyczną z Ukrainy.

Śledczy zwrócili się także o przesłuchanie matki podejrzanego oraz informacje o jego ewentualnej karalności w Ukrainie. W Polsce 31-latek nie był karany. Badania krwi nie wykazały obecności alkoholu ani substancji psychoaktywnych.

Wybrane dla Ciebie