Emerytowany wojskowy mjr Michał Fiszer przeszedł amputację prawej nogi po powikłaniach niewydolności krążeniowej. Jak wynika z opisywanej przez niego historii, niegojące się rany przez siedem lat doprowadziły do zakażenia i sepsy, a operacja była jedynym ratunkiem.
Pierwsze sygnały problemu miały się pojawić dużo wcześniej, bo rany na nodze nie goiły się przez ok. siedem lat. Z czasem doszło do zakażenia, a później do sepsy. W prawej nodze rozwinęła się martwica i, jak wynika z relacji, amputacja stała się jedyną możliwością ratowania życia.
Niewydolność krążeniowa, zakażenie i sepsa
Według przekazanych informacji amputacja była konsekwencją powikłań niewydolności krążeniowej. Długotrwałe, niegojące się rany doprowadziły do zakażenia, a w konsekwencji do sepsy. W tej sytuacji zabieg amputacji prawej nogi miał zatrzymać rozwój zagrożenia.
"20 proc." szans na przeżycie i udana operacja
Lekarze mieli oceniać szanse mjr. Fiszera na przeżycie na 20 proc. Mimo takiego rokowania operacja zakończyła się powodzeniem – pisał na X dziennikarz Jerzy Krajewski. Emerytowany wojskowy opowiedział o tym m.in. w "Newsweeku".
PTSD po misji ONZ w Jugosławii
W tej samej opowieści mjr Michał Fiszer wspominał również o PTSD, czyli zespole stresu pourazowego. Jak relacjonował, nabawił się go po misji ONZ w Jugosławii. To doświadczenie miało wpłynąć także na jego zdrowie, w tym doprowadzić do otyłości.
Wózek, chodzik i wsparcie rodziny
Obecnie mjr Michał Fiszer porusza się przy pomocy wózka inwalidzkiego i chodzika. Może też liczyć na pomoc swoich dzieci, co – jak wynika z przekazanych informacji – stanowi ważne wsparcie w codziennym funkcjonowaniu po amputacji i przebytych powikłaniach.