Najważniejsze informacje
- Nawet umiarkowane opady deszczu powodują zalania na Żuławach.
- Rolnicy obwiniają niewydolną infrastrukturę hydrotechniczną.
- Władze nie podejmują skutecznych działań naprawczych.
Deszcz jako zagrożenie
Na Żuławach wystarczy zaledwie 20-40 mm deszczu, by wywołać poważne problemy - informuje portal farmer.pl. Rolnicy z regionu zmagają się z zalanymi polami i zniszczonymi plonami. Jak podkreślają, winna nie jest sama pogoda, lecz infrastruktura hydrotechniczna, która nie radzi sobie z odprowadzaniem nadmiaru wody.
Gospodarze wskazują na dziurawe wały przeciwpowodziowe, zarośnięte i niedrożne kanały oraz niewystarczająco wydajne stacje pomp. "Nawet niewielkie opady mogą prowadzić do przerwania wałów i zalania polderów" - ostrzega Damian Murawiec, rolnik z województwa warmińsko-mazurskiego. W swoich mediach społecznościowych zamieścił nagrania pokazujące rozległe połacie pól stojących w wodzie.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEONa jego pole spadł dron. Rolnik odpowiada internetowym hejterom
Jak donosi "Farmer", pod koniec lipca doszło do przerwania wałów w gminie Rychliki. Skutki były dramatyczne - woda zalała setki hektarów upraw. Silny wiatr dodatkowo zniszczył kukurydzę, a inne rośliny zgniły w podmokłym gruncie. Straty są ogromne, a wielu rolników straciło całoroczną pracę.
Rolnicy coraz głośniej domagają się rozliczenia instytucji odpowiedzialnych za gospodarkę wodną. "Utrzymywane do samego końca wysokie poziomy wód na pompach, stacje pomp pracujące z niepełną mocą" - wylicza Murawiec. W jego ocenie zaniedbania i brak odpowiednich działań doprowadziły do katastrofy, której można było uniknąć.
Sytuacja na Żuławach pokazuje, jak istotna jest sprawna infrastruktura hydrotechniczna w jednym z najbardziej zagrożonych powodziami regionów Polski. Rolnicy apelują o pilne naprawy wałów, oczyszczenie kanałów oraz modernizację systemu pomp.
Źródło: farmer.pl