Pani Mirella chce zostać w domu. Sąd podejmie decyzję
Pani Mirella ze Świętochłowic przez 27 lat miała nie opuszczać swojego mieszkania, w którym mieszka wraz z rodzicami. O tej sprawie głośno było w ostatnich miesiącach. We wtorek, 31 marca przed Sądem Rejonowym w Chorzowie rozpoczęło się postępowanie o przymusowe umieszczenie kobiety w domu pomocy społecznej. 43-latka chce zostać z rodzicami.
Przed Sądem Rejonowym w Chorzowie rozpoczęło się we wtorek (31 marca) postępowanie o przymusowe umieszczenie w domu pomocy społecznej pani Mirelli ze Świętochłowic. Sprawa jest rozpoznawana przy drzwiach zamkniętych.
Pani Mirella, pojawiła się na rozprawie w towarzystwie ojca i pełnomocniczki. W rozmowie z dziennikarzami stwierdziła, że czuje się dobrze i chce zostać w domu, gdzie czuje się bezpiecznie.
Zagrożenie życia?
Umieszczenia pani Mirelli w domu pomocy społecznej domagają się prokuratura oraz Ośrodek Pomocy Społecznej (OPS) w Świętochłowicach. Wskazują, że chodzi o zagrożenie życia kobiety. Według prokuratora Marcina Muriasa, podstawą wniosku o umieszczenie pani Mirelli w DPS są przepisy ustawy o ochronie zdrowia psychicznego.
W naszej ocenie po grudniu 2025 r. zaistniały przesłanki wskazane w tej ustawie, dlatego też niezwłocznie, jak tylko powzięliśmy informację, taki wniosek skierowaliśmy do sądu - wskazał prokurator.
Od października do grudnia 2025 r. OPS zapewniał kobiecie regularną pomoc (w ograniczonym zakresie, bo 43-latka nie zezwalała na większą).
Przynajmniej raz w tygodniu ktoś się tam pojawiał, była zapewniona specjalistyczna opiekunka (...) Nic wskazującego na zagrożenie życia pani Mirelli nie było, przynajmniej nic takiego nie wynikało ze zgromadzonej dokumentacji. Podstawową przesłanką, jaką sąd musi ustalić, jest zagrożenie dla życia - wyjaśnił prokurator.
Kluczowa w tej sprawie będzie opinia biegłego. Dopiero po przeprowadzeniu całego postępowania dowodowego, analizie sytuacji życiowej i zdrowotnej Mirelli, lekturze opinii biegłego i całej zgromadzonej dokumentacji, sąd podejmie decyzję końcową.
Warto przypomnieć, że - niezależnie od wniosku o umieszczenie pani Mirelli w DPS - śledztwo prowadzi chorzowska prokuratura. Celem jest wyjaśnienie, czy doszło do przestępstwa pozbawienia wolności kobiety, nieporadnej ze względu na stan zdrowia.
27 lat w izolacji
Działania organów ścigania rozpoczęły się po interwencji policji w lipcu 2025 r., kiedy zgłoszono kłótnię domową w bloku w Świętochłowicach. Znaleziono wtedy panią Mirellę, której stan zdrowia wymagał hospitalizacji (miała problemy z poruszaniem się i widoczne obrzęki na nogach). Jak się okazało, sąsiedzi nie widzieli kobiety od wielu lat.
Media donosiły, że kobieta praktycznie nie opuszczała mieszkania od 15. roku życia. Jej opiekunowie mieli wmawiać sąsiadom, że zaginęła lub wróciła do biologicznych rodziców.
Wstępne ustalenia policji jednak nie potwierdziły przetrzymywania kobiety wbrew jej woli. Policjanci zaznaczyli, że wcześniej nie mieli interwencji pod tym adresem, nie otrzymali żadnych niepokojących sygnałów dotyczących tej rodziny, nikt też nie zgłaszał zaginięcia członka rodziny.