Tak samo burzliwe zaczęła, co skończyła się miłość Sylwia Madeńskiej i Mikołaja Juszczaka z programu "Love Island". Para zaledwie kilka miesięcy po wygranej w programie przechodziła poważny kryzys. Pomóc w odbudowaniu relacji miał występ w programie "Taniec z Gwiazdami", jednak narastające między celebrytami napięcia, odbiło się jeszcze bardziej na ich znajomości.
Sylwia i Mikołaj uznali, że najlepiej sprawdzą się w przyjacielskiej relacji. Polecieli nawet na wspólne wakacje, jednak krótko po nich rozegrał się dramat z psem celebrytki w roli głównej. Po odbiciu Mikołajowi przez Sylwie suczki Oreo, wydawało się, że to koniec ich medialnych przepychanek. Mikołaj postanowił kolejny raz zaatakować Sylwię, której zarzucił zwlekanie ze spłaceniem zaciągniętego u niego długu.
Nagrywając to stories, czuję się fatalnie. Nigdy nie myślałem, że będę musiał wystąpić z apelem do mojej byłej partnerki, szczególnie jeżeli w grę wchodzi tak delikatna i wrażliwa kwestia jak pieniądze. A dokładnie pożyczka, której jej udzieliłem - powiedział Mikołaj Jędruszczak.
Choć długo zastanawiał się nad nagłośnieniem problemu, postanowił opowiedzieć fanom o swoim problemie ze szczegółami. Mężczyzna twierdzi, że Madeńska nie odpowiada na jego wezwania, zerwała kontakt i udaje, że go nie zna.
Nigdy nie jest właściwy moment, aby poruszać takie kwestie, ale postawcie się na moim miejscu. Pożyczacie w dobrej wierze bliskiej wam osobie pieniądze. To nie jest sto złotych, dwieście, pięćset czy tysiąc, tylko kwota sześciocyfrowa. Mija termin spłaty i zero odzewu. Brak jakiegokolwiek kontaktu, odpowiedzi na wysłane polecenie do zapłaty, jak się wtedy czujecie? Na początku to bezsilność, ale w pewnym momencie orientujecie się, że to wy jesteście poszkodowani w tej całej sytuacji i macie prawo upomnieć się o swoje.
Sylwia Madeńska niechętnie odnosi się do rewelacji byłego partnera. Tancerka zapewniła, że nigdy nie pożyczała od niego żadnych pieniędzy. Dodała, że jedyny kredyt, jaki musi spłacać, to mieszkaniowy.