Łomża: dwulatka uciekła do sąsiadów. Policja przerwała libację w mieszkaniu

Dwulatka z Łomży (woj. podlaskie) zapukała do drzwi swoich sąsiadów. Dziewczynka była przerażona i zapłakana. Szybka interwencja policji ujawniła kilkudniową libację jej matki oraz skrajne zaniedbanie dziecka. O sprawie pisze portal mylomza.pl.

Policja radiowóz interwencja pościgŁomża: dwulatka uciekła do sąsiadów. Policja przerwała libację w mieszkaniu (zdjęcie ilustracyjne)
Źródło zdjęć: © Materiały WP | Adobe
Agnieszka Potoczny-Łagowska

Jak podaje lokalny portal mylomza.pl, sąsiedzi z jednego z bloków w Łomży usłyszeli przed południem natarczywe pukanie do drzwi. Za progiem stało małe dziecko, zapłakane i wystraszone, które nie chciało wracać do mieszkania. Po chwili za dwuletnią córką wybiegła jej pijana matka. 21-latka siłą wciągnęła dziewczynkę do środka. Świadkowie od razu wezwali policję.

Łomża: dwulatka uciekła do sąsiadów. Policja przerwała libację w mieszkaniu

Funkcjonariusze przyjechali na miejsce incydentu. Według relacji mylomza.pl, drzwi były zaryglowane, a przez kilkanaście minut nikt nie reagował na polecenia otwarcia.

Po wejściu policjanci wyczuli w mieszkaniu silny zapach alkoholu, dostrzegli też wszędzie leżące butelki, wybitą szybę w oknie oraz czworo dorosłych w stanie nietrzeźwości. Zgodnie z relacją mylomza.pl, widok wskazywał na wielodniową libację i całkowity brak opieki nad dzieckiem.

Najbardziej uderzająca, jak przekazuje lokalny portal, była postawa 21-letniej matki. Mundurowi znaleźli ją schowaną pod... kocem. Badanie alkomatem wykazało ponad 1,7 promila alkoholu w organizmie kobiety. Na pytanie o ostatni posiłek dziecka 21-latka wskazała, że dziewczynka jadła poprzedniego wieczora. To oznacza, że przez wiele godzin dwulatka przebywała w mieszkaniu bez jedzenia i opieki.

Dziecko trafiło pod opiekę ojca. Matka dostała zakaz zbliżania się

Po interwencji na miejsce wezwano pogotowie. Dziewczynka, szukając poczucia bezpieczeństwa, kurczowo trzymała się policjantki i nie chciała jej puścić. Medycy przewieźli dziecko do szpitala na badania, a następnie odebrał je ojciec.

Według informacji opisanych przez mylomza.pl, wobec matki wszczęto procedurę "niebieskiej karty" i zastosowano zakaz zbliżania się oraz kontaktowania się z córką.

Kontekst prawny w tej sprawie jest jednoznaczny. Za narażenie dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Sprawa ma trafić do sądu, który oceni działania 21-latki i okoliczności interwencji.

Wybrane dla Ciebie