Polski stand-uper wyśmiał Milika. "Nie mogli uwierzyć"

Arkadiusz Milik w sobotnim meczu Juventusu Turyn z Empoli otrzymał czerwoną kartkę, w efekcie czego opuścił boisko już w 19. minucie gry. "Wyczyn" napastnika zwrócił uwagę komika Michała Lei, który za pośrednictwem swojego Facebooka dosadnie podsumował występ 29-latka.

Na zdjęciu Arkadiusz Milik. Na małym zdjęciu wpis Michała LeiNa zdjęciu Arkadiusz Milik. Na małym zdjęciu wpis Michała Lei
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Getty Images, Jonathan Moscrop

Arkadiusz Milik z pewnością chciałby wymazać z pamięci swój sobotni występ przeciwko Empoli. Polak w 16. minucie popełnił błąd w przyjęciu piłki i chcąc uratować futbolówkę wykonał wślizg. Z wysuniętą wysoko nad murawą nogą trafił w Alberto Cerriego, który runął na ziemie zwijając się z bólu.

W pierwszej chwili Milik ujrzał żółtą kartkę. Po chwili jednak sędzia spotkania otrzymał sygnał z systemu VAR i podbiegł do monitora, by jeszcze raz przeanalizować całą sytuację. Ostatecznie zmienił decyzję i pokazał polskiemu napastnikowi czerwony kartonik. Milik opuścił boisko w 19. minucie.

Nieodpowiedzialna postawa 29-latka sprawiła, że Juventus stanął przed ogromnym wyzwaniem. Ostatecznie "Stara Dama" tylko zremisowała z Empoli 1:1 i straciła dwa niezwykle istotne w kontekście walki o mistrzostwo Włoch punkty. Sam Milik po meczu za pośrednictwem Instagrama przeprosił swoich kolegów z zespołu.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Marek Furjan: "To odróżnia Hurkacza od Świątek"

Tragiczny występ Milika odbił się szerokim echem w Polsce, a postawa napastnika spotkała się z wieloma komentarzami nie tylko wśród przedstawicieli środowiska sportowego. 29-letniego piłkarza wyśmiał m.in. stand-uper Michał Leja, który na swoim Facebooku zamieścił prześmiewczy wpis na jego temat.

Milik po ostrym wejściu w nogę zawodnika dostał żółtą kartkę, ale po interwencji VARu, dostał bezpośrednią czerwoną. Musieli sprawdzić to VARem, bo nie mogli uwierzyć, że Milik trafił - sarkastycznie skomentował Leja
Wpis Michała Lei
Wpis Michała Lei © Licencjodawca | Michał Leja Facebook

Wpis Lei odwołuje się do powielanych od wielu lat żartów na temat braku skuteczności strzeleckiej Arkadiusza Milika. Polski napastnik podczas Euro 2016 zmarnował kilka znakomitych szans na zdobycie gola. W efekcie tego stał się obiektem wielu i memów, które żartobliwie sugerowały, że ma problem z trafianiem nie tylko do bramki rywali.

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie
Wyniki Lotto 11.04.2026 – losowania Lotto, Lotto Plus, Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Wyniki Lotto 11.04.2026 – losowania Lotto, Lotto Plus, Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Tajemnica Jacka Magiery wyszła na jaw po śmierci. Wszystko przez babcię
Tajemnica Jacka Magiery wyszła na jaw po śmierci. Wszystko przez babcię
Zaskakujące odkrycie. Natrafili na tunel. Tutaj ukryto złoty pociąg?
Zaskakujące odkrycie. Natrafili na tunel. Tutaj ukryto złoty pociąg?
Zgrzyt z logo Zamku Królewskiego. Kataryniarz zażartował, że to kebab
Zgrzyt z logo Zamku Królewskiego. Kataryniarz zażartował, że to kebab
Gorąco na Węgrzech. Magyar atakuje Orbana. Padły ostre słowa
Gorąco na Węgrzech. Magyar atakuje Orbana. Padły ostre słowa
Turcy się rozpływają. Wskazali jedno miejsce w Polsce. "Zapiera dech"
Turcy się rozpływają. Wskazali jedno miejsce w Polsce. "Zapiera dech"
Szukali jej od grudnia. To ostatnie zdjęcie Władysławy. Tragiczny finał
Szukali jej od grudnia. To ostatnie zdjęcie Władysławy. Tragiczny finał
Jacek Magiera nie żyje. Pierwsze ustalenia śledczych
Jacek Magiera nie żyje. Pierwsze ustalenia śledczych
Alarm w Brukseli. Nadchodzi moment bez powrotu. Stawka jest ogromna
Alarm w Brukseli. Nadchodzi moment bez powrotu. Stawka jest ogromna
Polska w kleszczach chłodu. W nocy przymrozki
Polska w kleszczach chłodu. W nocy przymrozki
Wybory na Węgrzech. Trump się nie kryje. Orban zachwycony. "Dziękuję!"
Wybory na Węgrzech. Trump się nie kryje. Orban zachwycony. "Dziękuję!"
Zakopali Mercedesa wartego 600 tys. zł. Taki mieli powód
Zakopali Mercedesa wartego 600 tys. zł. Taki mieli powód