Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
Piotr Mieśnik
Piotr Mieśnik
|
aktualizacja

"50 twarzy Tindera". Opisała bez cenzury to, jak kombinujemy, by zaciągnąć kogoś do łóżka

171
Podziel się:

O seksie, nietypowych związkach, rozczarowaniach i zachwytach nad aplikacją randkową - rozmawiamy z Joanną Jędrusik, autorką książki "50 twarzy Tindera", którą o2.pl objęło patronatem.

"50 twarzy Tindera". Opisała bez cenzury to, jak kombinujemy, by zaciągnąć kogoś do łóżka
(Materiały prasowe, Jakub Szafrański)

Seksu na jedną noc, polizwiązku z kilkoma osobami, a może… miłości? Czego tak naprawdę szukałaś na Tinderze?
Tak naprawdę to wszystkiego. Historie, które opisałam w książce obejmują kilka lat. No i przez taki czas szuka się tam bardzo różnych rzeczy. Od tych bardzo niepoważnych, rozrywkowych, po te naprawdę poważne.

Ale jak zaczynałaś, to co było impulsem?
Na początku zainstalowałam Tindera bez przekonania. To było w momencie, gdy rozwodziłam się z mężem. Wtedy to było dla zabicia czasu i rozrywki. No ale też z ciekawości. Podchodziłam do tego sceptycznie, ale potem okazało się całkiem fajne.

I ile trwała ta przygoda?
Mniej więcej 4 lata.

Mówisz, że szukałaś tam wszystkiego. Pytanie co znalazłaś?
Ogromną ilość wrażeń, ludzi, doświadczeń…

Porozmawiajmy o konkretach. Seks?
Znalazłam.

Polizwiązki z kilkoma fajnymi osobami?
Zaliczone.

Na czym polega polizwiązek?
Na tym, że jesteś w otwartej relacji, która od początku zakłada, że… każdy może być w takiej otwartej relacji. Choć ja w ogóle nie lubię w stosunku do tego zjawiska określenia „związki”. Słowo „relacje” zdecydowanie bardziej pasuje.

A uczestnicy tych relacji wiedzą o sobie?
Tak, to jest główne założenie tego rozwiązania. W Stanach to się ładnie nazywa: „etyczna niemonogamia”. To bardzo fajne określenie kładące nacisk właśnie na etykę, od razu wiadomo, że sytuacja jest przejrzysta, nikt nikogo nie oszukuje. Od początku wszyscy grają w otwarte karty.

W Twojej sieci „niezwiązku” ile było osób? Wszystkie z Tindera?
To nie była duża sieć, choć obejmowała też osoby spoza aplikacji. Ludzie pewnie wyobrażają sobie nie wiadomo co, a to ogranicza się do tego, że spotykasz się z kimś, kto spotyka się jeszcze z kimś.

No to mamy już seks, polizwiązki, a miłość?
No niespecjalnie.

Ale jest to na Tinderze możliwe?
Jasne, znam kilka takich osób, które znalazły tam miłość i bardzo chętnie opowiadają o tym, dzielą się swoim szczęściem. To normalne.

Ja z kolei od znajomych wiem, że stosują nawet specjalne taktyki bycia na Tinderze. Na przykład przesuwają wszystkie profile w prawo tak, żeby z dobranych par dopiero wybierać najciekawsze osoby. Ty miałaś jakąś taktykę?
Formą taktyki, od pewnego momentu, był mój opis, który ograniczał niechciane interakcje. Odsiewałam w ten sposób automatycznie ludzi, którzy byli z całkiem innej bajki, takich z którymi na pewno nie dogadalibyśmy się.

No i co konkretnie tam pisałaś?
Na przykład to, że nie chcę się spotykać z rasistami, antysemitami, ksenofobami i tak dalej.

Ok, to kwestie światopoglądowe mamy załatwione. Co jeszcze?
Czasami pojawiało się zdanie: „interesuje mnie dłuższa relacja”.

Dziewczyny na Tinderze często zamieszczają wpis: no #ons…
„No one night stand” (nie na jedną noc – przyp.red.). Akurat nigdy tego nie pisałam. Choćby dlatego, że… nie zawsze chciałam to wykluczać. Więcej, zdarzało mi się pisać: „poly”, od poligamia, co oznaczało, że nie szukałam związku, męża.

Opisy opisami, ale na Tinderze najpierw widzi się czyjeś zdjęcie…
Wiadomo, że wygląd ma znaczenie. Gdy ktoś mi się spodobał, wchodziłam w jego opis. Dopiero wtedy możliwy był swipe w prawo. Strasznie dużo czasu na to schodziło, ale było warto.

Dziewczyny często w swoich opisach zamieszczają informację: mam 170 cm wzrostu. W domyśle: „nie szukam niezbyt wysokich facetów”.
Rzadko oglądam profile dziewczyn, ale to oczywiste, że chcą wykluczyć tych niskich. Z drugiej strony faceci też często bardzo dokładnie określają swoje preferencje dotyczące wyglądu: blondynka, szczupła, z dużym biustem.

Czy Tinder sprawił, że kobiety zrobiły się bardziej odważne? Czy złamał stereotyp kobiety, której nie może chodzić tylko o seks, a jeśli już, to musi być on poprzedzony pewnym rytuałem?
Myślę, że tak jest. To kolejne narzędzie pozwalające zrównać się kobietom z mężczyznami. Nie wszystkie z tego korzystają i nie zawsze chcą, ale jest spora grupa kobiet, która korzysta z niej tylko i wyłącznie rozrywkowo, bo szuka tylko i wyłącznie seksu.

Czyli Tinder jako narzędzie dalszej emancypacji kobiet?
No pewnie, chociażby przez równość formy. Tradycyjnie jest tak, że faceci podchodzą do kobiet, proponują im drinka czy taniec, a Tinder jest równościowy. Każdy może napisać pierwszy, każdy może wyjść z inicjatywą, obie osoby muszą przesunąć w prawo, by móc ze sobą porozmawiać.

A gdybyś mogła poradzić coś męskiej części populacji, to czego nie powinno się pisać do kobiet na Tinderze?
Killerami flirtów na pewno są pytania dotyczące bezpośrednio wyglądu, i to na początku rozmowy: „ile ważysz, ile masz wzrostu”. Zawsze też z koleżankami śmiałyśmy się z pytania: „czy zdjęcie jest photoshopowane?”. I to tak bez żadnego „cześć”, bez żadnego wstępu.

Coś jeszcze?
Nigdy nie pytaj kobiety „czego tutaj szukasz”.

Dlaczego?
Bo od razu coś wymuszasz, chcesz deklaracji, tworzysz sobie scenariusze.

Zapamiętane. Odpalam więc Tindera, opcje wyszukiwania: kobiety, mniej więcej wiek, odległość do 3 kilometrów. Mam szansę Cię znaleźć?
Nie, nie korzystam z niego już od ponad roku.

Nie korzystasz, bo co?
Bo czułabym się, że robię metakomentarz do książki, że to jest już tak bardzo przerobione doświadczenie, że już go nie potrzebuję.

Tinder może zasypywać dziury i braki. Samotność, seks. Ty zasypałaś swoje? Czy po prostu się znudziłaś?
Jedno i drugie. W pewnym momencie jest przesyt i znużenie tą formą kontaktu, a zasypanie… tak, to też jest dobra metafora.

Czy jest więc szansa na drugą część Twojej książki, czy to już zamknięta historia?
Dużo na ten temat nie mogę powiedzieć, ale zdradzę, że jest jeszcze sporo do opowiedzenia.

Zainteresowała cię ta rozmowa?

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
o2pl
KOMENTARZE
(171)
asdasdasd
3 lata temu
po co wy sie macie rownac z mezczyznami , nie mozecie byc po prostu soba , cokolwiek to znaczy , badz kobieta jakąkolwiek chcesz , i przestan w kazdym zdaniu o sobie odnosic sie do mezczyzn, wy feministki to chyba chcialybyscie byc facetami.
Gosc
3 lata temu
Ściągnięty tytul
Adam
3 lata temu
Tinder to nic innego jak prostytuowanie się, gdzie ceną jest prostytuowanie się drugiej osoby. Na szybko, bez miłości, jak zwierzęta. Można napisać milion słów, zakłamywać rzeczywistość, znaleźć miliardy wymówek, że tak nie jest. Jednakże prawdy się nie zakrzyczy. To jest straszne, jak niektórzy ludzie potrafią nisko upaść.
Normalny
3 lata temu
BZDETY. DO CZEGO TO PROWADZI ??????
Beer
3 lata temu
To teraz szony będą pisać wielką literaturę? Jestem ciekaw jakie jeszcze wymyślą aby przykryć swoją pustkę egzystencjalno-uczuciową...
Nord
3 lata temu
O jednym nikt nigdy nie pisze. Tacy ludzie współżyjący bez zabezpieczeń są nośnikami bakterii i chorób WSZYSTKICH partnerów. W świecie tak wrażliwym na choroby i bakterie powinno się to podkreślać!
haha
3 lata temu
przebadaj sie lepiej dobrze jak taki risercz robiłas :) żenada
hmmmm
3 lata temu
nie moge dac minusa czy plusa
Antylewiatan
3 lata temu
Robta co chceta... Pelny luz a pozniej zdziwienie
Adam
3 lata temu
Pamiętam jak miałem konto na sympatii to było kilka kobiet co oferowały seks bez związku. W jednym też takim "związku" tkwiłem niestety. Po latach źle to wspominam i uważajcie bo psychika jest krucha bardzo krucha... O tym już w durnej książce autorka nie napisze. Dawała na lewo i prawo ma się czym chwalić...
Psyt
3 lata temu
"Na przykład to, że nie chcę się spotykać z rasistami, antysemitami, ksenofobami i tak dalej." - dalej nie warto czytać.
Swiadek Michn...
3 lata temu
to może rynsztok a nie tinder
jjj
3 lata temu
Pierwszy i kolejni byli zaliczani bez zabezpieczenia. Potem poszlam dalej. Zawsze bylo 3. Do kazdej dziury na raz. Raz nawet bylo 6 czarnych. I dlaczego teraz zaden normalny mnie nie chce? Bo jestem glupia i o tym pisze. Dawalam na tinderze, bo w krytyce politycznej same wymoczki. I lubią chlopcow a nie dziewczyny.
Damian nn
3 lata temu
Współczuję tym ludziom. Ja mam 37 lat. Wyszumialem się I nie z jednego pieca chleb się jadło, ale jestem szczęśliwy, że teraz jest jedną osobą która daje mi duuuzo przyjemności. Dobrze, że tamte czasy się skończyły. To nie było dobre i bezpieczne.
...
Następna strona
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić