Francja wycofuje się z podwyżki podatku paliwowego

Cztery osoby zginęły od początku zamieszek, a wynikająca z nich przemoc i wandalizm - szczególnie gdy w zeszłą sobotę rozbijano posągi na Łuku Triumfalnym - zostały powszechnie potępione.

Obraz
Źródło zdjęć: © AFP/EAST NEWS | geoffroy van der hasselt
Dagmara Smykla-Jakubiak

Rząd nie był w stanie dojść do kompromisu z protestującymi. Francuski premier Edouard Philippe ogłosi we wtorek zawieszenie planów zwiększenia podatku paliwowego, zaplanowanego na 1 stycznia - informuje BBC. To odpowiedź na zamieszki, do których doszło na ulicach Paryża i innych dużych miast.

Mają mu towarzyszyć "inne środki łagodzące sytuację". Protesty "żółtych kamizelek" przerodziły się w niemal regularną bitwę z policją. Protestujący od dwóch tygodni wychodzili na ulice i blokowali drogi w całym kraju, nie chcąc pogodzić się z podwyżkami podatków nałożonych na paliwa.

W wyniku sobotnich zamieszek w Paryżu do szpitali trafiło 133 rannych. Wśród nich 23 osoby to członkowie sił bezpieczeństwa. Służby zatrzymały około 400 osób. Z powodu napiętej sytuacji w stolicy Francji, rzecznik rządu Benjamin Griveaux nie wykluczał wprowadzenia stanu wyjątkowego.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Zobacz także: Zamieszki w Paryżu. "Precz z Macronem"

Wybrane dla Ciebie