Hodowca z Wielkopolski skarży się na zoo. "Wykastrowali mi tygrysy"

Policja prowadzi śledztwo w sprawie nielegalnej kastracji tygrysów oddanych na przechowanie poznańskiemu zoo. Właściciel wielkich kotów nie kryje oburzenia.

Obraz
Źródło zdjęć: © East News | Mary Evans Picture Library
Dagmara Smykla-Jakubiak

Zostały zabrane z powodu chorób i zaniedbania. Afera wokół prywatnej hodowli dzikich zwierząt wybuchła na początku lata zeszłego roku. Mieszkaniec wioski pod Śremem miał tygrysy, pumy, lamparty i antylopy. Do wielbiciela egzotycznej fauny przyjechali animalsi w asyście policji, inspektora weterynarii oraz pracowników poznańskiego zoo. Teraz właściciel zwierząt oskarża tych ostatnich o przekroczenie uprawnień.

Część zwierząt wywieziono za granicę, a tygrysy, które trafiły do zoo, zostały wykastrowane - mówi oburzony w rozmowie z "Super Expressem".

Zoo tłumaczy tę decyzję względami zdrowotnymi. Rzeczniczka powiedziała dziennikarzom, że tygrysy były agresywne względem siebie i istniała obawa, że się zagryzą. Policja prowadzi jednak śledztwo w sprawie nielegalnej kastracji zwierząt.

Ich prawowity właściciel również jest na celowniku śledczych. Zarzucono mu, że źle zajmował się egzotycznymi zwierzętami, które były chore i zaniedbane. Sam zainteresowany nie zgadza się z taką oceną sytuacji, ale usłyszał już prokuratorskie zarzuty znęcania się nad zwierzętami.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Zobacz także: Tygrys traci przytomność podczas pokazu. Drastyczne wideo

Wybrane dla Ciebie