Jest za to wyliczanka na 12 punktów, od złego makijażu, przez zbyt widoczną biżuterię i bieliznę, zbyt mocne perfumy albo za duży dekolt, po bycie zbyt glamour, epatowanie metkami, źle dobrane tkaniny, kolor brązowy i…druciane okulary. Kakofonia absurdu i seksizmu. Sprowadzenie, w magazynie podobno przyjaznym dla kobiet, czytelniczek do roli zidiociałej lalki, która nie myśli, ma jedynie wyglądać, bo jedynie wygląd, jak mniemam, jest kluczem do jej sukcesu. Bo baba ma wyglądać, a nie myśleć. Nie wykształcenie, motywacja czy rozwój, ale to, czy ma odrosty albo lubi brązowy. Ja nie mówię, że w pracy trzeba latać z cycem na wierzchu, z czerwonymi ustami czy od stóp do głów być ubranym w kolorze błota, ale na miłość boską, sprowadzanie braku awansu do tego, że „źle dobierasz tkaniny” jest kołtuńskim absurdem. Nie wiem, kto napisał ten wiekopomny tekst, autorka przezornie się nie podpisała, w sumie na jej miejscu nawet się nie dziwię, bo to wstyd. Typowy wypełniacz stron w gazecie, pomiędzy reklamą dezodorantu do stóp i ciuchów dla dzieci z supermarketu.