Koronawirus w Polsce. Braki na sklepowych półkach, na Wielkanoc może zabraknąć jaj

Aldona Brauła
Obraz
Źródło zdjęć: © East News | Marcin Bruniecki/REPORTER

Na polskim rynku zaczyna brakować drożdży oraz spirytusu, którego Polacy używają do dezynfekcji. Sprzedaż tych produktów wzrosła kilkakrotnie. Według danych Centrum Monitorowania Rynku niedługo podobnie może stać się z jajami.

Z powodu koronawirusa znacznie wzrosła sprzedaż mydła i spirytusu. W pierwszym tygodniu marca odnotowano wyniki czterokrotnie wyższe niż w tym samym okresie w poprzednich latach. Oprócz tego bardzo dobrze sprzedają się drożdże, których już zaczyna brakować w niektórych sklepach.

Wrosła także sprzedaż ryżu i wszelakiego rodzaju kasz. Ponad dwukrotnie więcej niż zazwyczaj sprzedało się także mąki, makaronu czy pożywienia w puszkach.

Najwięcej produktów sprzedało się po 12 marca, po ogłoszeniu stanu zagrożenia epidemicznego. Po poinformowaniu o zamknięciu szkół i wdrożeniu ograniczeń, ludzie poszli na masowe zakupy, zrobić zapasy na kilka tygodni.

Zobacz także: Koronawirus w Polsce. Ograniczenia w transporcie. Aleksandra Dulkiewicz krytykuje rządowy pomysł


WIDEO

Według ostatnich danych niedługo w sklepach może zabraknąć jaj. Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz przekazała. aby nie czekać z zakupem jajek do samych świąt, bo w tym roku może być ich znacznie mniej. Ceny, które ostatnio wrosły, rosną jeszcze bardziej.

Braki w jajach i drożdżach mogą wynikać ze zbliżającej się Wielkanocy. Popyt na jaja w tym okresie roku jest ogromny. Jak donosi "Fakt", przez epidemię koronawirusa hodowla kur jest mocno ograniczona. Brakuje rąk do pracy i odpowiedniego transportu.

Problem z zakupami może się jeszcze bardziej nasilić. Producenci żywności, w tym drożdży, zapewniają, ze robią co mogą, aby sprostać coraz większym wymaganiom konsumentów.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Wybrane dla Ciebie