Odkryli tajemnicę Kim Dzong Una. Technologia rakietowa pochodzi z Rosji

Zaskakujące wnioski przynosi najnowszy raport o uzbrojeniu Korei Północnej opracowany przez uznanych specjalistów wywiadowczych.

Obraz
Źródło zdjęć: © PAP/EPA | KCNA

Jest wysoce prawdopodobne, że Korea Północna wykorzystała zewnętrzną wiedzę, technologię lub sprzęt komputerowy w procesie rozwoju rakiety międzykontynentalnej Hwasong-15 - pisze w prestiżowym piśmie "Jane's Intelligence Review" Markus Schiller, analityk z Monachium, którego wspierał Nick Hansen z 47-letnim doświadczeniem w amerykańskich służbach wywiadowczych.

Najciekawsze jest to, że technologia wcale nie wyciekła z Iranu czy Chin. Eksperci są przekonani, że pocisk, który jest dumą Kim Dzong Una, oparty jest na konstrukcji rodem z ZSRR. Analitycy porównali północnokoreańską konstrukcję do sowieckiej UR-100 i wykryli liczne podobieństwa. Jednak to nie części tej rakiety wykorzystali Koreańczycy z Północy do zbudowania swojej - informuje gazeta "South China Morning Post", która omawia raport Schillera i Hansena.

Hwasong-15 składa się prawdopodobnie z części sowieckiej R-37. To rakieta, która nigdy nie weszła do masowej produkcji. Została zaprojektowana w latach 60. XX wieku w ramach konkursu biur projektowych na pocisk mający konkurować z bronią Amerykanów. Ostatecznie jednak Sowieci zdecydowali się na UR-100, porzucając R-37. I to właśnie fragmenty tej drugiej oraz jej plany mogły posłużyć naukowcom Kim Dzong Una do stworzenia własnej rakiety zdolnej sięgnąć Stanów Zjednoczonych.

Obraz
© PAP/EPA | KCNA

Technologia mogła zostać skradziona lub Koreańczycy kupili ją na czarnym rynku. Analitycy tylko w ten sposób są w stanie wyjaśnić błyskawiczne tempo, w jakim Korea Północna była w stanie zbudować tak potężną rakietę. Po upadku ZSRR wielu rosyjskich naukowców szukało szczęścia jako konsultanci w ośrodkach badawczych komunistycznego reżimu z Pjongjangu. O okazję do przekazania planów nie było trudno.

Możliwe, iż tajemnice rakietowe zostały przekazane Korei Północnej w postaci planów i ekspertyz naukowych - twierdzi Markus Schiller.

Obraz
© PAP/EPA | KCNA

Kim Dzong Un "pochwalił się" swoją bronią, odpalając rakietę w 2017 roku. 28 listopada kolos o wysokości 23 metrów osiągnął pułap niemal 4,5 kilometra. Po 50 minutach lotu spadł do morza około 200 kilometrów od japońskiej wyspy Honsiu. Na zdjęciach powyżej widać moment odpalenia rakiety i radość komunistycznego dyktatora Korei Północnej, który obserwował test.

Zobacz także: Rakiety Kima dziesiątkują siły USA. Propagandowe wideo

Widziałeś lub słyszałeś coś ciekawego? Poinformuj nas, nakręć film, zrób zdjęcie i wyślij na redakcjao2@grupawp.pl.

Wybrane dla Ciebie