Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
Angelika Karpińska
|
aktualizacja

Przeżył 3 tygodnie na pustkowiu na Alasce. Napisał na śniegu "SOS"

32
Podziel się:

Policjanci ze stanu Alaska w USA uratowali mężczyznę, który napisał na śniegu "SOS". 30-latek spędził trzy tygodnie na pustkowiu, czekając na pomoc.

Przeżył 3 tygodnie na pustkowiu na Alasce. Napisał na śniegu "SOS"
(Alaska State Troopers)

Lecący helikopterem policjanci z Alaski zauważyli na śniegu napis "SOS" oraz mężczyznę wołającego o pomoc. Funkcjonariusze ruszyli mu na ratunek i dowiedzieli się, że 3 tygodnie temu spłonęła drewniana chatka, w której od września mieszkał 30-latek.

Tyson Steel próbował ugasić pożar śniegiem, jednak większość jego rzeczy spłonęła. Zginął także jego pies. Mężczyźnie udało się jedynie ocalić kilka puszek z jedzeniem.

30-latek mieszkał na pustkowiu, a najbliższy dom znajdował się w odległości ponad 30 kilometrów. By się do niego dostać musiałby przejść przez lasy i rzeki oraz przedrzeć się przez ogromne zaspy śniegu.

Steel postanowił zbudować prowizoryczne schronienie i czekać na pomoc. W końcu zaniepokojona brakiem kontaktu rodzina 30-latka poprosiła policję o sprawdzenie, czy wszystko z nim w porządku. To właśnie wtedy funkcjonariusze polecieli na miejsce helikopterem i uratowali mężczyznę.

Myślałem, że nie uda mi się przetrwać. Prawie codziennie wkradała się myśl o samobójstwie, szczególnie podczas naprawdę chłodnych nocy - powiedział Tyson Steel.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(32)
kim
3 lata temu
Ameryka to dziwny kraj
GIGO
3 lata temu
TAM KOMORKA NIE MA ZASIEGU
aaa
3 lata temu
Rację mają ci co mówią, że najłatwiej naśmiewać się zza kompa, ale gościu jednak dał ciała. Dzień-dwa można poczekać, ale gdy się już myśli o samobójstwie w nocy, to nie ruszyć tyłka jest ewidentnym zaniechaniem. 1. Jak jest śnieg to można bagaż ciągnąć na jakiś prowizorycznych sankach, co ułatwia marsz, a nawet zjazd z górki. 2. Jak się już wybierać na taką wyprawę to konieczne są raki i chodzenie po śniegu nie jest już taką udręką. Jako mieszkaniec Alaski powinien je mieć, a jak nie to zrobić z gałęzi powiązanych paskami z starych jeansów. 3. 30 km to nie jest jakiś niewyobrażalny dystans, co nie znaczy, że w śniegu to banalna sprawa. Trochę żarcia na początku miał nie mówiąc o smażonym psie. Jakby ruszył przed świtem to w sprzyjających okolicznościach doszedłby do domku sąsiada, w najgorszym razie musiałby jakoś przeżyć jedną noc co z żarciem nie jest wielkim problemem nawet w mroźną noc. Pewnie to była sierota zza kompa w korpo, która przyjechała sobie na Alaskę myśląc, żeby sobie odmienić styl życia, bo teraz eko jest trendy.
Andrzej G.
3 lata temu
Rok 1975 studenckie Andrzejki na Stogu Izerskim 29 listopada Ze Zbyszkiem postanawiamy rano wyruszyć ze Szklarskiej Poręby około 30 km szlakami turystycznymi, śnieg miejscami po pas, ale ludzie wytrenowani w górach. Wieczorem wchodzimy na Stóg (nie było wtedy wyciągu)brakuje sił Zbyszek masz chociaż suchara - ma. Wchodzimy do schroniska impreza na całego, nalewają nam po szklance wódki - w ogóle nie odczuwam działania alkoholu, ale czuję jak wracają mi siły.
Robert353
3 lata temu
Dzień dobry..W Polandi mają problem wrócić z Morkiego Oka..ale zawsze mozna spróbować przejsc 10 km w Górach podczas mocnych mrozów..I jeszcze przerwać tam..nie w ciepelku pisać co on mógłby..hehe.
BUHAHAHA
3 lata temu
MIĘCZAK I LALUŚ
Wieśmak
3 lata temu
Dobre jesteśta w gembach, sami byśta tygodnia nie wytrzymali mądrale zza ekraników...
vewezeke
3 lata temu
następna dziedzina, w której wszechmocni polacy by się sprawdzili co widać w komentarzach haha traperzy wszechświata i nadludzie. Krowa, która dużo muczy...
Wlg
3 lata temu
Pooglądajcie sobie programy o alasce i zobaczycie i zrozumiecie dlaczego nie poszedł.
snowman
3 lata temu
Nie miał skutera śnieżnego ani chociaż nart? 30 kilometrów to nie jest żadna straszna odległość, normalny dystans na którym biega się w zawodach.
wqrey6
3 lata temu
30 lat temu mój wujek jechał do mojej Babci(swojej Mamy) na Święta. Pociąg się spóźnił i nie zdążył na następny docelowy. Autobusy też już nie jeździły (Wigilia wieczór). Śniegu pół metra i mróz jak diabli,nie to co teraz. Dojechał tramwajem na wylot z miasta i próbował złapać "stopa" ale nikt go nie zabrał więc poszedł 40 kilometrów zasypanymi torami w wigilijną noc aż doszedł o 5 rano.
wqrey6
3 lata temu
Szkoda psa.
dox
3 lata temu
2-3 godzinki spacerku i by byl na miejscu, polecam historie niemieckiego zolnierza, ktory przeszedl cala syberie uciekajac z kopalnii uranu
Leosia
3 lata temu
Co on tam qv robil ?!
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić