Tragedia w Chile. 42-letnia turystka spadła z wulkanu. Osierociła dwójkę dzieci
Do śmiertelnego wypadku doszło podczas wspinaczki na wulkan Llaima w Chile. 42-letnia kobieta straciła równowagę w chwili, gdy robiła sobie zdjęcie, i spadła z ok. 600 m. Jak informują lokalne media, grupa znajomych, z którą szła, nie miała zarejestrowanej wyprawy.
Ofiarą była 42-letnia Ingrid Daniela Vera Figueroa, matka dwójki dzieci. Zmarła 17 maja, w dniu swoich urodzin. Według wstępnych ustaleń do upadku mógł przyczynić się gwałtowny podmuch wiatru. Warunki atmosferyczne komplikowały także działania ratowników. Do ciała kobiety udało się dotrzeć dopiero następnego dnia.
"Mam niepewność co do tego, co się wydarzy"
Kilka godzin przed tragedią Ingrid opublikowała w mediach społecznościowych wpis: "Jest trzecia nad ranem, a my kończymy pakować plecaki, by wejść na Llaimę. Mam nadzieję, że Bóg będzie mi towarzyszył w tym cudownym dniu, kiedy kończę 42 lata i jestem bardzo szczęśliwa". W kolejnym zdaniu dodała: "Mam niepewność co do tego, co się wydarzy".
Dyrektor National Forest Corporation Héctor Tillería przekazał, że turyści przed rozpoczęciem wspinaczki nie zarejestrowali wyprawy, choć jest to wymagane. Zaapelował też do innych wędrowców o przestrzeganie procedur i ostrzegł przed kolejnymi ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi w tym tygodniu.
W sprawie śmierci kobiety wszczęto śledztwo. Llaima to czynny wulkan w Andach Patagońskich, ma 3195 m n.p.m. i znajduje się ok. 72 km na północny wschód od miasta Temuco.