Sprzedali meble z tajnymi dokumentami, bo zgubili do nich klucze. Wielka afera w Australii

Jeden z największych w historii skandali wstrząsnął australijską sceną polityczną. Do mediów dostały się tajne materiały wytworzone przez obecny i poprzednie rządy. Wszystko przez błąd urzędników, którzy sprzedali szafki pełne dokumentów, bo nie mogli ich otworzyć.

Obraz
Źródło zdjęć: © iStock.com | notwaew

Meble zawierały setki ważnych dokumentów sprzed lat. Podobne akta po zmianie władzy są pieczętowane i przechowywane w tajemnicy. Prawo pozwala ujawniać je opinii publicznej dopiero po 20 latach. Tym razem było inaczej. Nie na skutek przecieku, a zwykłej urzędniczej wpadki, na światło dzienne wyszły informacje z działań pięciu rządów na przestrzeni ostatniej dekady.

Szafki z dokumentami w środku trafiły do sklepu, który już wcześniej handlował używanymi meblami z rządowych gabinetów. Sprzedano je za grosze. Dwie ciężkie szafki były zamknięte i nikt nie miał do nich kluczy – informuje BBC.

Reporterzy opracowali i ujawnili część pozyskanych informacji. Wiemy dzięki nim, że rządzący rozważali m.in. odmowę opieki społecznej osobom poniżej 30 roku życia. Politycy pracowali także nad usunięciem prawa do odmowy zeznań podczas policyjnych przesłuchań. Na jaw wyszło, że w ostatnich 5 latach australijska policja federalna zgubiła niemal 400 dokumentów dotyczących bezpieczeństwa narodowego.

Choć meble sprzedano kilka miesięcy temu, to dopiero teraz je otworzono.Niedawno rozwiercono zamki i pracownicy sklepu zobaczyli zawartość rządowych szafek. Media nie podają, kto był kupcem mebli. Dokumenty trafiły w ręce dziennikarzy australijskiej sieci ABC.

Zobacz także: Aplikacja sportowa wyśledziła tajne bazy wojskowe?

Media w Australii opisują zdarzenie jako jedno z największy naruszeń bezpieczeństwa w historii kraju. Kancelaria premiera zarządziła pilne śledztwo. Australijski rząd chwilowo powstrzymuje się od dalszych komentarzy. Skandal ten przypomina nieco sprawę z Polski z 2004 roku. Z magazynu Ministerstwa Spraw Zagranicznych, w którym złożono wycofane komputery, pracownik techniczny wyniósł dyski twarde i sprzedał po 10 zł za sztukę. Kupił je tygodnik "Nie", a Jerzy Urban zdecydował się opublikować treści pozyskane z nośników. Po kradzieży dysków do dymisji podał się szef resortu, Włodzimierz Cimoszewicz.

Widziałeś lub słyszałeś coś ciekawego? Poinformuj nas, nakręć film, zrób zdjęcie i wyślij na redakcjao2@grupawp.pl.

Wybrane dla Ciebie
Wyniki Lotto 02.01.2026 – losowania Euro Jackpot, Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Wyniki Lotto 02.01.2026 – losowania Euro Jackpot, Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Śmiertelny atak pumy w Kolorado. To pierwszy taki przypadek od lat
Śmiertelny atak pumy w Kolorado. To pierwszy taki przypadek od lat
Policjanci publikują wideo. Czy ktoś im pomoże? "Nietypowa sprawa"
Policjanci publikują wideo. Czy ktoś im pomoże? "Nietypowa sprawa"
Dopiero zaczynał karierę w policji. Spowodował wypadek. Miał 2 promile
Dopiero zaczynał karierę w policji. Spowodował wypadek. Miał 2 promile
Christian Mansell: Walka z ADHD i powrót do wyścigów
Christian Mansell: Walka z ADHD i powrót do wyścigów
Niemcy ruszyli nad Bałtyk. Ponad 30 kg. "Szaleństwo" na plażach
Niemcy ruszyli nad Bałtyk. Ponad 30 kg. "Szaleństwo" na plażach
Tak zakończyło się odśnieżanie parku w Łodzi. "Kto teraz zapłaci za naprawę?"
Tak zakończyło się odśnieżanie parku w Łodzi. "Kto teraz zapłaci za naprawę?"
Chaos na lotnisku w Australii. Pijany pasażer wbiegł na pas startowy
Chaos na lotnisku w Australii. Pijany pasażer wbiegł na pas startowy
Pod psem załamał się lód. Akcja strażaków na Kanale Żerańskim
Pod psem załamał się lód. Akcja strażaków na Kanale Żerańskim
Polak ranny w pożarze. Wieści ze Szwajcarii. MSZ informuje
Polak ranny w pożarze. Wieści ze Szwajcarii. MSZ informuje
5-latka zginęła podczas zabawy w hamaku. 41-latek usłyszał zarzuty
5-latka zginęła podczas zabawy w hamaku. 41-latek usłyszał zarzuty
Leśnicy są bezwzględni. Zakaz wstępu do lasu. "Prosimy o zrozumienie"
Leśnicy są bezwzględni. Zakaz wstępu do lasu. "Prosimy o zrozumienie"