Syria oskarża USA o atak. Pentagon zaprzecza

Syryjskie media poinformowały, że amerykański bombowiec zaatakował rządowe pozycje przy granicy z Irakiem. USA zaprzeczają jednak tym doniesieniom.

Obraz
Źródło zdjęć: © PAP
Kamil Karnowski

W bombardowaniu miało zginąć kilkanaście osób. Syryjskie media informują też o wielu rannych. Do ataku miało dojść w pobliżu miasta Abu Kamal, przy trakcie łączącym syryjskie Aleppo z irackim Bagdadem - informuje Reuters.

Nikt z członków koalicji pod dowództwem USA nie atakował celów w pobliżu Abu Kamal - skomentował major Josh Jacques, rzecznik dowództwa koalicji walczącej z ISIS.

Brak jednak szczegółowych danych, które mogłyby potwierdzić doniesienia Syryjczyków. Media powołują się na informacje syryjskiego ministerstwa obrony. Również rzecznik Pentagonu, major Adrian Rankine-Galloway zaprzeczył, by do takiego ataku doszło w ostatnich dniach.

W Syrii dochodzi do omyłkowych bombardowań i incydentów, które mogłyby ostatecznie doprowadzić do konfrontacji pomiędzy siłami koalicji dowodzonej przez USA, lotnictwem izraelskim i wspierającymi prezydenta Baszara al-Asada siłami irańskimi oraz lotnictwem rosyjskim - informuje TVN 24.

Ostatni atak rakietowy miał miejsce w Syrii 14 kwietnia. Siły USA, Wielkiej Brytanii i Francji ostrzelały cele w odpowiedzi na użycie tydzień wcześniej broni chemicznej we Wschodniej Gucie koło Damaszku przez syryjskie siły rządowe.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Zobacz także: Nowa "zimna wojna". Jacek Żakowski wskazuje na polski wątek

Wybrane dla Ciebie